Spis treści
Miuosh rozpoczął swoją artystyczną drogę w 2001 roku, współtworząc w Katowicach hip-hopową grupę Projektor. Muzyk wydał wiele albumów, zdobył dwa Fryderyki, a obecnie sprawdza się w roli jurora powracającego formatu "Must be the music". W życiu prywatnym jest mężem i ojcem, bardzo dbającym o dyskrecję w kwestii swojej rodziny. Podczas wizyty w podcaście Katarzyny Nosowskiej i Mikołaja Krajewskiego raper otworzył się na temat swojego małżeństwa oraz związku swoich rodziców.
Miuosh jako juror w programie "Must be the music"
39-letni muzyk zasiadł w jury obok Natalii Szroeder, Dawida Kwiatkowskiego i Sebastiana Karpiela-Bułecki. Razem oceniają występy w muzycznym talent show, który po latach znów zagościł w telewizji Polsat. Obecnie emitowana jest trzynasta, a zarazem druga po wznowieniu, edycja formatu. Z programem łączy Miuosha jeszcze jeden, symboliczny fakt. Jego urodzona w 2018 roku córka nosi imię Kora, co jest nawiązaniem do pseudonimu zmarłej liderki Maanamu, wieloletniej jurorki "Must be the music".
Raper chroni prywatność swojej rodziny
Muzyczną pasję Miuosh dzieli ze swoim młodszym bratem, Bartkiem. Życiową partnerką rapera jest Sandra, z którą wziął ślub. Wspólnie wychowują sześcioletnią Korę. Rodzice Boryckiego pracowali w urzędzie i kopalni. W internecie próżno szukać szczegółowych informacji o najbliższych artysty. Miuosh wielokrotnie podkreślał, że wyraźne oddzielenie sfery publicznej od życia domowego jest dla niego kluczowe.
Miuosh opowiada o swoim małżeństwie. Podziwia rodziców
Juror "Must be the music" gościł niedawno w podcaście "Bliskoznaczni", prowadzonym przez Katarzynę Nosowską i jej syna, Mikołaja Krajewskiego. Rozmowa zeszła na tematy rodzinne. Miuosh w dość nieoczekiwany sposób opisał relację swoich rodziców. Z powodu ich niesamowitego zgrania i nierozłączności, nazwał ich małżeństwo "grzybnią". Przyznał też, że jego własny związek z Sandrą ewoluował w podobnym kierunku.
"Zacząłem w pewnym momencie z Sandrą nazywać moich rodziców 'grzybnią'. Trochę prześmiewczo: są wszędzie razem, pracują razem, wracają razem do domu, razem jedzą obiad, rozmawiają przed telewizorem, wychodzą na spacer czy do teatru. Potem, po tych dwóch, trzech latach, my z Sandrą staliśmy się równie mocną grzybnią, a teraz jesteśmy chyba jeszcze mocniejszą. [...] Jesteśmy grzybnią. Jesteśmy jedną materią. Czasami, gdy gdzieś wchodzimy, bardziej jej słuchają niż mnie, ale to dobrze" - zdradził.