Gorąca atmosfera po starciu Bayernu Monachium z PSG
Znamy już pełen skład wielkiego finału Ligi Mistrzów w sezonie 2025/26, w którym o trofeum powalczą zawodnicy PSG oraz londyńskiego Arsenalu. Obrońcy tytułu wyrzucili za burtę Bayern Monachium, natomiast drużyna "Kanonierów" wyeliminowała hiszpańskie Atletico Madryt. Pierwsza potyczka między francuskim i niemieckim gigantem na zawsze zapisała się w kronikach Champions League. Na paryskim stadionie Parc des Princes gospodarze triumfowali 5:4 po niezwykle spektakularnym widowisku. W spotkaniu rewanżowym zabrakło aż tak wielkiej kanonady strzeleckiej. Kibice zgromadzeni na trybunach obejrzeli zaledwie dwa trafienia, którymi podzieliły się obie ekipy. Znamienne jest to, że odstęp czasowy między zdobytymi golami wyniósł około półtorej godziny. Wynik otworzył już w trzeciej minucie Ousmane Dembele, dając szybkie prowadzenie Francuzom. W doliczonym czasie drugiej części gry wyrównujące trafienie zanotował niezawodny Harry Kane. Tuż po ostatnim gwizdku w starciu Bayern - PSG w mediach rozpętała się potężna burza spowodowana dyskusyjnymi werdyktami arbitrów. Obie kontrowersyjne sytuacje miały miejsce jeszcze przed przerwą i dotyczyły zagrań ręką. Piłkarze oraz sympatycy klubu z Bawarii nie potrafili ukryć swojej wściekłości.
Koniec marzeń w Niecieczy! Poznaliśmy pierwszego spadkowicza z Ekstraklasy
Kontrowersyjne decyzje arbitrów w meczu Bayern - PSG
Pierwszy punkt zapalny stanowiło dotknięcie piłki ręką, którego dopuścił się Nuno Mendes. Wiele wskazywało na to, że reprezentant Portugalii powinien natychmiast otrzymać za ten faul żółtą kartkę, a z racji wcześniejszego upomnienia, musiałby przedwcześnie opuścić murawę. Arbiter główny zadecydował jednak wyłącznie o przyznaniu rzutu wolnego na korzyść Bayernu. Drugi sporny incydent rozegrał się bezpośrednio w polu karnym ekipy z Paryża. Joao Neves zagrał tam futbolówkę ręką, jednak nastąpiło to po wcześniejszym kontakcie z piłką jego klubowego partnera, Vitinhy. Gwizdek sędziego zamilkł i rzut karny nie został podyktowany. Całe zamieszanie postanowił przeanalizować w sieci Tomasz Urban, uznany ekspert od niemieckiego futbolu.
Wydaje mi się, że przed tą ręką Mendesa, Laimer sam zagrał ręką i stąd piłka dla Paryża, ale nie pokazali powtórki. Co do ręki w polu karnym - tak stanowią przepisy. Dostał od swojego, więc bez przewinienia
Taką opinię dziennikarz zamieścił na platformie X. Niedługo potem jeden z uważnych użytkowników serwisu udostępnił zapis wideo z tej sytuacji, który wcale nie potwierdził rzekomego przewinienia Laimera.
Tu trochę lepiej to widać, szkoda że w TV nie pokazali powtórki, która mogłaby rozwiać wątpliwości. Wygląda na przepisowe zagranie Laimera, w takim wypadku spory skandal z brakiem wyrzucenia Mendesa
Ocenił internauta. Wywołany do odpowiedzi Tomasz Urban błyskawicznie odniósł się do tego materiału na portalu X, przyznając mu ostatecznie rację: „No to prawda, tu nie widać, żeby była ręka, a jeśli tak, to spory skandal”. Swoje profesjonalne zdanie dołożył również Marcin Borski, były arbiter międzynarodowy, który kategorycznie stwierdził, że po interwencji Joao Nevesa zespół gospodarzy z Monachium powinien bezwzględnie otrzymać rzut karny.
Nie przepadam za Bayernem, ale to jest karny, Panie Sędzio! To nie jest naturalne położenie ręki! Tak po boisku się nie należy poruszać...
Podsumował z dużym oburzeniem znany specjalista od sędziowania.