Dziesięć piosenek, sześć numerów jeden. Taki debiut w polskim rocku zdarzył się tylko raz

2026-09-29 14:42

Od Sukiennic aż do sklepu muzycznego przy ulicy Brackiej – tak miała wyglądać kolejka, gdy do Krakowa dotarła pierwsza płyta Lady Pank. Debiut zespołu sprzedał się w liczbie około miliona egzemplarzy, a sześć z dziesięciu umieszczonych na nim utworów zdobyło pierwsze miejsce Listy Przebojów Trójki. W 1983 roku Polska oszalała na punkcie młodego zespołu.

Lady Pank
Autor: Akpa/Autorstwa Kuba Bożanowski from Warsaw, Poland – Lady Pank, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=24240721/ AKPA

Dzisiaj wystarczy kilka dotknięć ekranu, aby w dniu premiery posłuchać nowego albumu. W 1983 roku muzycznych nowości wypatrywało się w radiu, a na upragnioną płytę trzeba było polować w sklepach. Nie było gwarancji, że dostawa wystarczy dla wszystkich, dlatego na wieść o pojawieniu się oczekiwanego winyla przed kasą natychmiast ustawiała się kolejka.

Kiedy do jednego z krakowskich sklepów muzycznych dotarł debiutancki album Lady Pank, chętni mieli stać od salonu przy wylocie ulicy Brackiej aż do Sukiennic. Kolejka ciągnęła się więc przez pół Rynku Głównego. Trudno się temu dziwić. Na jednej płycie znalazły się „Mniej niż zero”, „Kryzysowa narzeczona”, „Fabryka małp”, „Wciąż bardziej obcy”, „Zamki na piasku” i „Vademecum skauta”. Zanim album trafił do sklepów, publiczność doskonale znała już znaczną część materiału z radia oraz koncertów.

Lady Pank nie było zespołem debiutantów

Choć album „Lady Pank” był płytowym debiutem grupy, stojący za nim muzycy nie zaczynali od zera. Jan Borysewicz grał wcześniej w Budce Suflera i należał do najbardziej cenionych młodych gitarzystów w Polsce. Współpracował również z Izabelą Trojanowską.

Podczas nagrywania jej albumu „Układy” w krakowskim Teatrze STU Borysewicz zarejestrował piosenkę „Mała Lady Punk”. Muzykę napisał sam, a słowa stworzył Andrzej Mogielnicki. Tytuł utworu zainspirował późniejszą nazwę nowego zespołu – „Punk” zamieniono na „Pank”, pozostawiając angielskie „Lady”. Grupa powstała w 1981 roku. Na początku 1982 roku ukazał się singiel zawierający „Małą Lady Punk” i „Minus 10 w Rio”. W tym samym okresie do zespołu dołączył Janusz Panasewicz. Jego charakterystyczny głos szybko stał się jednym ze znaków rozpoznawczych formacji.

Pierwszą płytę nagrywali między koncertami

Prace nad debiutanckim albumem rozpoczęły się w 1983 roku w studiu Tonpressu na warszawskim Wawrzyszewie. W nagraniach uczestniczyli Jan Borysewicz, Janusz Panasewicz, Edmund Stasiak, Paweł Mścisławski i Jarosław Szlagowski. Zespół wspierali również Mariusz Zabrodzki oraz Cezary Szlązak. Sesje rozciągnęły się w czasie, ponieważ muzycy nieustannie wyjeżdżali na koncerty. To, co mogło utrudniać pracę w studiu, miało także dobrą stronę. Piosenki były wielokrotnie sprawdzone na scenie, a publiczność zdążyła poznać je jeszcze przed premierą albumu.

Materiał powstawał więc nie w całkowitej izolacji, lecz w nieustannym kontakcie ze słuchaczami. Muzycy wiedzieli, które fragmenty wywołują największą reakcję, a utwory były dobrze ograne i gotowe do nagrania. Kompozycje tworzył przede wszystkim Jan Borysewicz. Autorem tekstów był Andrzej Mogielnicki, który potrafił opisywać rzeczywistość językiem młodych ludzi, a jednocześnie przemycać społeczne i polityczne obserwacje.

Sześć piosenek dotarło na szczyt Listy Trójki

Na pierwszej wersji albumu znalazło się dziesięć utworów. Aż sześć z nich zdobyło pierwsze miejsce Listy Przebojów Programu Trzeciego: „Kryzysowa narzeczona”, „Mniej niż zero”, „Moje Kilimandżaro”, „Wciąż bardziej obcy”, „Zamki na piasku” oraz „Fabryka małp”. „Vademecum skauta” dotarło do 14. pozycji. W praktyce debiut Lady Pank brzmiał więc jak gotowa składanka największych przebojów, choć zespół dopiero rozpoczynał płytową karierę.

Lista Trójki miała wówczas ogromną siłę. Słuchacze czekali na kolejne notowanie, głosowali na ulubione piosenki i próbowali nagrać je z radia na kasetę. Trzeba było tylko odpowiednio szybko nacisnąć przycisk „record” i liczyć, że prowadzący nie odezwie się przed końcem utworu. Dla młodych ludzi, którzy nie mieli dostępu do zachodnich nowości, radio było muzycznym oknem na świat. Lady Pank brzmiało nowocześnie, gitarowo i zadziornie, ale śpiewało o rzeczywistości doskonale znanej polskim słuchaczom.

Debiut Lady Pank sprzedał się w milionowym nakładzie

Kiedy płyta wreszcie znalazła się w sklepach, popyt był ogromny. Według wspomnień przywoływanych po latach w Krakowie kolejka prowadziła od Sukiennic do salonu muzycznego przy ulicy Brackiej. Dla fanów oznaczało to długie oczekiwanie bez pewności, że wystarczy dla nich egzemplarzy. Album sprzedał się w liczbie około miliona sztuk. Takiego wyniku nie udało się osiągnąć kolejnemu wydawnictwu grupy, choć 300 tysięcy sprzedanych egzemplarzy również stanowiło potężny rezultat. Problem polegał na tym, że po sukcesie debiutu od Lady Pank oczekiwano już niemal niemożliwego.

Pierwsza płyta postawiła zespół w sytuacji, w której każdy kolejny materiał miał być porównywany z albumem wypełnionym przebojami. Sam Jan Borysewicz przyznawał po latach, że pod względem przebojowości grupa nie nagrała już lepszego krążka.

„Mniej niż zero” nabrało nieplanowanego znaczenia

Jedną z najważniejszych piosenek albumu było „Mniej niż zero”. Tekst Andrzeja Mogielnickiego powstał jeszcze przed śmiercią Grzegorza Przemyka. Premiera utworu zbiegła się jednak z tragiczną historią maturzysty pobitego przez funkcjonariuszy milicji w maju 1983 roku. Słowa o młodym człowieku, którego nie chronią wiedza, ambicje ani zdana matura, zostały odebrane jako komentarz do aktualnych wydarzeń. Piosenką zainteresowała się Służba Bezpieczeństwa, a jej obecność w radiu miała zostać ograniczona.

Przypadkowa zbieżność nadała utworowi sens, którego autor nie planował podczas pisania. „Mniej niż zero” przestało być jedynie przebojem o rozczarowaniu młodego człowieka systemem. Dla słuchaczy stało się piosenką opisującą atmosferę całej epoki.

Sonda
Która piosenka z debiutu Lady Pank jest najlepsza?

Polacy usłyszeli w Lady Pank własne życie

Muzyka Lady Pank czerpała z zachodniego rocka i nowej fali. W brzmieniu pierwszych nagrań można było usłyszeć inspirację grupą The Police, ale zespół szybko wypracował własny styl oparty na gitarze Borysewicza, głosie Panasewicza i tekstach Mogielnickiego. Piosenki opowiadały o kryzysie, niepewności, niespełnionych planach oraz poczuciu, że ktoś inny decyduje o życiu młodego człowieka. Nie były jednak ponurymi manifestami. Miały chwytliwe refreny, energię i ironię, dzięki którym można było jednocześnie tańczyć i rozumieć ukryty podtekst. Lady Pank trafiło w moment, gdy młodzi Polacy potrzebowali zespołu mówiącego ich językiem. Płyty i kasety krążyły między znajomymi, teksty przepisywano do zeszytów, a plakaty wycinane z gazet trafiały na ściany pokojów.

Ten album otrzymał drugie, anglojęzyczne życie

Sukces w Polsce zachęcił zespół do spróbowania sił za granicą. Utwory z debiutu otrzymały angielskie teksty i zostały ponownie nagrane. Album „Drop Everything” ukazał się w 1985 roku między innymi w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Brazylii, Argentynie i Meksyku. „Mniej niż zero” zmieniło się w „Minus Zero”, do którego powstał teledysk nakręcony w Nowym Jorku. Zagraniczna wersja albumu nie zapewniła zespołowi międzynarodowej kariery, ale pozostała niezwykłym dokumentem ambicji polskich muzyków próbujących przebić się na Zachodzie.

Oryginalny debiut nie potrzebował jednak zagranicznego sukcesu, by przejść do historii. Ponad cztery dekady później jego piosenki nadal stanowią dużą część koncertowego repertuaru Lady Pank.

Dzisiaj nie trzeba już stać od ulicy Brackiej do Sukiennic, żeby posłuchać tej płyty. Wystarczy uruchomić ją w serwisie streamingowym. Trudniej odtworzyć emocje towarzyszące chwili, gdy po długim oczekiwaniu ktoś wychodził ze sklepu, trzymając pod pachą winyl, którego za moment miało słuchać całe osiedle.

ESKA_Irena Santor szalała na koncercie Lady Pank! 90-letnią gwiazdę energia aż roznosiła!