Spis treści
Szósty raz z rzędu! Legia znów lepsza od Stali
Kibice zgromadzeni na meczu Legii Warszawa z Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski byli świadkami prawdziwego sportowego dreszczowca, który zakończył się kolejnym triumfem gospodarzy. Warszawianie pokonali swoich rywali 84:74, co oznacza, że wygrali z ostrowską drużyną szósty raz z rzędu. Choć po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis, w trzeciej kwarcie legioniści przypuścili decydujący szturm.
Mecz od początku toczył się w zawrotnym tempie. Obie drużyny nie zamierzały oszczędzać sił i od pierwszych minut wymieniały cios za ciosem, regularnie trafiając do kosza. Ostatecznie to zawodnicy trenera Heiko Rannuli utrzymali nerwy na wodzy i po raz kolejny udowodnili swoją wyższość nad rywalem.
Trudne początki i pogoń za wynikiem
Początek spotkania wcale nie zapowiadał jednak szczęśliwego zakończenia dla gospodarzy. To goście ze Stali Ostrów Wielkopolski otworzyli wynik za sprawą Jakuba Parzeńskiego, a chwilę później po przechwycie prowadzenie podwyższył Daniel Gołębiowski. Legia odpowiedziała za sprawą świetnej akcji Wojciecha Tomaszewskiego, ale ostrowianie nie zwalniali tempa i po celnej „trójce” utrzymywali przewagę.
W drugiej kwarcie goście poszli za ciosem i w pewnym momencie prowadzili już różnicą dziesięciu punktów (34:24). Wydawało się, że przejmują kontrolę nad meczem, ale wtedy legioniści ruszyli do odrabiania strat. Sygnał do ataku dał Kristers Zoriks, a po chwili punkty dołożyli Michał Kolenda i Arguster Daniels IV. Na niespełna minutę przed końcem pierwszej połowy György Golomán dał Legii prowadzenie, ale Stal zdążyła odpowiedzieć rzutami wolnymi. Do przerwy był remis 43:43.
Decydujący cios w trzeciej kwarcie
Wszystko, co najlepsze dla kibiców Legii, wydarzyło się tuż po zmianie stron. Trzecią kwartę gospodarze rozpoczęli z ogromnym impetem. Najpierw punkty zdobyli Zach Freemantle i György Golomán, a mimo odpowiedzi rywali, warszawianie nie oddali już inicjatywy. Świetny fragment gry zaliczył Michał Kolenda, który najpierw trafił z faulem, a następnie wykorzystał rzut wolny.
Z każdą minutą przewaga zespołu prowadzonego przez Heiko Rannulę rosła. Końcówka trzeciej kwarty to już prawdziwy popis legionistów, którzy na minutę przed jej zakończeniem prowadzili różnicą ponad dziesięciu punktów. Ostatecznie przed ostatnią odsłoną meczu Legia wygrywała 66:54, stawiając rywali pod ścianą.
Kontrola do samego końca
W czwartej kwarcie goście próbowali jeszcze poderwać się do walki. Punkty zdobyli Jared Billups i Vyacheslav Bobrov, ale legioniści szybko odpowiedzieli i nie pozwolili rywalom na odrobienie strat. Ważną „trójkę” trafił Arguster Daniels IV, a przewagę utrzymywali również Markus Ilver i Kristers Zoriks. Ostatecznie Legia Warszawa kontrolowała przebieg gry do samego końca i zwyciężyła 84:74.
Najwięcej punktów dla zwycięskiej drużyny zdobył György Golomán, który zakończył mecz z dorobkiem 15 „oczek”. Wśród pokonanych najlepszy okazał się Jared Billups, który również rzucił 15 punktów.