Spis treści
Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył dla Dzików Warszawa Rivaldo Soares, ale na odpowiedź legionistów nie trzeba było długo czekać. Mimo to początek meczu układał się lepiej dla gospodarzy, którzy po dwóch minutach prowadzili już 7:2.
Orlen Basket Liga: Legia Warszawa vs Dziki Warszawa
Legia skutecznie odpowiadała na akcje rywali i stopniowo odrabiała straty. Po kilku dobrych fragmentach podopieczni Heiko Rannuli doprowadzili do remisu, a duży udział miał w tym Andrzej Pluta, który popisał się efektownym trafieniem zza łuku. W kolejnych minutach Dziki miały coraz większe problemy ze skutecznością, co skrzętnie wykorzystywali legioniści. Po objęciu prowadzenia goście zaczęli budować przewagę, dobrze prezentując się po obu stronach parkietu. Na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty Legia prowadziła już 20:11.
W tej sytuacji trener gospodarzy, Marco Legovich, poprosił o czas, chcąc zatrzymać bardzo dobry fragment gry Legii. Po wznowieniu gry Dziki zanotowały krótki zryw i zmniejszyły stratę, jednak Zieloni Kanonierz szybko odzyskali kontrolę. Celnym rzutem za trzy punkty popisał się Dominic Brewton, ponownie powiększając przewagę. W końcówce pierwszej odsłony legioniści nadal kontrolowali przebieg gry. Po pierwszej kwarcie podopieczni Heiko Rannuli prowadzili 25:15.
Po wznowieniu gry obie drużyny szybko zaczęły punktować. Zarówno Legia, jak i Dziki stwarzały sobie dobre sytuacje ofensywne i skutecznie zamieniały je na punkty. Po dwóch celnych rzutach za trzy punkty w wykonaniu gospodarzy trener Heiko Rannula poprosił o czas, mimo że jego zespół wciąż utrzymywał wyraźne prowadzenie.
Druga kwarta
Krótka przerwa dobrze wpłynęła na legionistów, którzy po powrocie na parkiet ponownie przejęli inicjatywę i zaczęli powiększać przewagę. Po czterech minutach drugiej kwarty goście prowadzili już 37:25, skutecznie kontrolując przebieg spotkania i nie pozwalając Dzikom na odrobienie strat. Gdy przewaga Legii wzrosła do piętnastu punktów, o czas dla swojej drużyny poprosił Marco Legovich. Chwilę później dwa punkty zdobył Landrius Horton, ale strata gospodarzy wciąż pozostawała znacząca.
W ostatnich minutach pierwszej połowy punktowały oba zespoły, jednak częściej swoje akcje wykorzystywali legioniści. Drużyna Heiko Rannuli kontrolowała tempo gry i sprawiała wrażenie zespołu, który ma pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie.
Na minutę przed końcem drugiej kwarty Legia prowadziła już 48:32. W końcówce oba zespoły wykorzystały po dwa rzuty wolne, a gospodarze dołożyli jeszcze trafienie z gry. Ostatecznie po pierwszej połowie Legia Warszawa prowadziła z Dzikami 50:36.
Mocne prowadzenie w drugiej połowie
Pierwsze punkty po zmianie stron zdobył Darnell Edge. Zawodnik Dzików trafił efektownie za trzy, a chwilę później ponownie popisał się celnym rzutem zza łuku, zmniejszając straty gospodarzy. Dobry początek Dzików skłonił Heiko Rannulę do poproszenia o czas. Przerwa szybko przyniosła efekt - Legia odpowiedziała trafieniem Carla Ponsara za trzy punkty, odzyskując kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie. Po chwili zza łuku odpowiedział Landrius Horton, ale niedługo później kolejną „trójkę” dla Legii dołożył Andrzej Pluta.
W tym fragmencie mecz toczył się w wysokim tempie, a obie drużyny skutecznie wykorzystywały swoje akcje ofensywne. Na niespełna cztery minuty przed końcem trzeciej kwarty dwa punkty zdobył Dominic Brewton, dzięki czemu Legia prowadziła już 63:47. Mimo ambitnej postawy Dziki nie potrafiły wyraźnie zmniejszyć strat. Legioniści dobrze prezentowali się w obronie, ograniczając poczynania rywali, a jednocześnie konsekwentnie punktowali po drugiej stronie parkietu. Jedną z akcji na trzy punkty zamienił Matthias Tass, jeszcze bardziej powiększając przewagę Legii. Na minutę przed końcem tej części spotkania Zieloni Kanonierzy prowadzili 71:49.
To nie był jednak koniec punktowania w trzeciej kwarcie. Obie drużyny wykorzystały jeszcze swoje okazje, ale przed ostatnią odsłoną sytuacja Legii była bardzo komfortowa. Podopieczni Heiko Rannuli prowadzili 75:54 i byli coraz bliżej zamknięcia półfinałowej rywalizacji.
Legioniści zwycięzcami. Kiedy mecz finałowy?
Ostatnią część meczu ponownie lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy zdobyli pierwsze punkty i próbowali jeszcze wrócić do gry. Celnym rzutem za trzy popisał się Tahlik Chavez, ale strata Dzików wciąż pozostawała znacząca. W tym momencie Heiko Rannula ponownie poprosił o czas. Po krótkiej przerwie Legia wróciła do skutecznego punktowania - najpierw dwa punkty zdobył Carl Ponsar, a chwilę później kolejne oczka dołożył świetnie dysponowany Dominic Brewton.
W kolejnych minutach obie drużyny regularnie zdobywały punkty, jednak Legia utrzymywała bezpieczny dystans i kontrolowała przebieg spotkania. Na trzy minuty przed końcem zespół Heiko Rannuli prowadził czternastoma punktami, a dobra organizacja gry w defensywie skutecznie utrudniała Dzikom odrabianie strat. Chwilę później za trzy trafił jeszcze Ojārs Siliņš, jeszcze mocniej przybliżając Legię do zwycięstwa. W końcówce legioniści mieli pełną kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie, a kwestia awansu do finału była praktycznie przesądzona. Ostatecznie Legia Warszawa wygrała 91:78, a podopieczni Heiko Rannuli przypieczętowali awans do finału Orlen Basket Ligi.
W finale Orlen Basket Ligi Legia zmierzy się z Zastalem Zielona Góra. Seria finałowa będzie rozgrywana do czterech zwycięstw, a pierwsze dwa spotkania odbędą się w hali na Bemowie w Warszawie. Pierwszy mecz zaplanowano na 8 czerwca.
Dziki Warszawa: Darnell Edge 19 (3), Grzegorz Kamiński 12 (2), Tahlik Chavez 10 (2), Landrius Horton 9 (1), Rivaldo Soares 9 (1), Odinakachim Oguama 6, Krzysztof Kempa 5 (1), Bennett Vander Plas 4, Łukasz Frąckiewicz 4, Julian Sosna 0, Michał Aleksandrowicz -, Grzegorz Grochowsk
Trener: Marco Legovich
Legia Warszawa: Dominic Brewton III 22 (1), Andrzej Pluta 21 (2), Carl Ponsar 13 (1), Jayvon Graves 9, Shane Hunter 9 (1), Mate Tass 7 (1), Ojārs Siliņš 5 (1), Maksymilian Wilczek 5, Michał Kolenda 0, Błażej Czapla 0, Wojciech Tomaszewski 0, Wojciech Jasiewicz
Trener: Heiko Rannula
i