Kryzys formy Igi Świątek. Porażka w trzeciej rundzie Wimbledonu
Bieżący sezon obfituje w ogromne sportowe rozczarowania dla Igi Świątek, która od dłuższego czasu nie potrafi odnaleźć właściwego rytmu na korcie. Nawet głośne roszady w sztabie szkoleniowym nie przyniosły oczekiwanego przełomu, gdy belgijski trener Wim Fissette został zastąpiony przez bardzo doświadczonego Hiszpana, Francisco Roiga. Eksperci i fani głęboko wierzyli w odbudowę dyspozycji podczas dwóch najważniejszych imprez wielkoszlemowych, czyli Roland Garros oraz Wimbledonu. Niestety, w obu tych prestiżowych turniejach Polka pożegnała się z rywalizacją bez awansu do ćwierćfinałów. Na paryskich kortach French Open Raszynianka uległa w czwartej rundzie ukraińskiej zawodniczce, Marcie Kostiuk, natomiast w Londynie jej droga dobiegła końca już na etapie trzeciej rundy po bolesnym starciu z reprezentującą Filipiny Alexandrą Ealą. Sam wynik spotkania to zaledwie jedna strona medalu, ponieważ to bardzo niepewna i słaba gra naszej tenisistki wzbudza zdecydowanie największe obawy. Obecna sytuacja prezentuje się wręcz dramatycznie na tle ubiegłorocznych wyczynów, kiedy to Świątek w spektakularnym stylu triumfowała w londyńskim Wimbledonie, dosłownie miażdżąc w wielkim finale Amandę Anisimovą bezlitosnym wynikiem 6:0, 6:0. Mimo wyraźnego kryzysu sportowego nasza reprezentantka potrafiła zachować wielką klasę tuż po zakończeniu przegranego spotkania, kierując w stronę przeciwniczki bardzo zwięzłe, ale znaczące słowa.
Iga Świątek wyznała, komu kibicuje na mundialu. Zabawne tłumaczenie polskiej tenisistki
Słowa Igi Świątek do Alexandry Eali pod siatką
Zgodnie z wieloletnim tenisowym obyczajem, po rozegraniu ostatniej piłki obie zawodniczki skierowały się w stronę siatki, aby symbolicznie podziękować sobie za rywalizację. Telewizyjne obiektywy uchwyciły jednak drobny moment, który wykraczał poza standardowe przybicie piątki. Mimo widocznego potężnego przybicia i smutku wypisanego na twarzy Igi Świątek, polska mistrzyni zdecydowała się na osobiste gratulacje dla triumfującej Alexandry Eali. Z jej ust padły zaledwie trzy, niezwykle treściwe i pełne sportowego uznania słowa.
Gratulacje, dobry mecz
– skomentowała krótko nasza utytułowana zawodniczka. Alexandra Eala, w przypływie niesamowitych emocji osunęła się na trawiasty kort, wylewając przy tym w pełni szczere łzy ogromnego szczęścia i wzruszenia.
Dla Igi albo dla kogoś, kto odniósł tyle wielkoszlemowych triumfów jak Serena czy Venus, taki wynik to pewnie chleb powszedni, może wręcz drobnostka. Ale dla mnie? Dla dziewczyny z Filipin, która po lekcjach biegała prosto na treningi, to teraz absolutnie wszystko
– przyznała z wielkim niedowierzaniem pogromczyni Igi Świątek, udzielając swojego pomeczowego komentarza bezpośrednio po sensacyjnym zakończeniu pojedynku w trzeciej rundzie Wimbledonu.