Cezary Kulesza przerywa milczenie po incydencie z dzieckiem. Szef PZPN bije się w piersi

2026-09-27 15:56

Cezary Kulesza znowu znalazł się w centrum uwagi, tym razem przyćmiewając samych zawodników. Głównodowodzący Polskiego Związku Piłki Nożnej wywołał konsternację tuż przed spotkaniem Ligi Narodów pomiędzy Polską a Bośnią i Hercegowiną. Poszło o nietypowe zachowanie względem małego kibica w korytarzu stadionowym. Teraz prezes federacji próbuje wyjaśnić całe zamieszanie i bije się w piersi.

Prezes PZPN Cezary Kulesza w garniturze z logo federacji. O przeprosinach po meczu kadry przeczytasz w serwisie Eska.
Autor: ART SERVICE / Super Express

Znów zamieszanie wokół Cezarego Kuleszy

Ostatnie dni nie są wyjątkowo spokojne dla sternika piłkarskiej federacji. Niedawno media obiegły informacje o potajemnym rejestrowaniu rozmów działacza, a w roli rzekomego autora tych nagrań miał wystąpić sekretarz PZPN Łukasz Wachowski. Wymieniony kategorycznie odciął się jednak od tych rewelacji, dementując doniesienia o nagraniach. Piątkowy wieczór przyniósł natomiast zupełnie nowy i dość niespodziewany skandal wokół prezesa. Wszystko rozegrało się w korytarzach Stadionu Narodowego, tuż przed inauguracją tegorocznych rozgrywek Ligi Narodów, w których nasza reprezentacja zmierzyła się z Bośnią i Hercegowiną. Mecz zakończył się ostatecznie wynikiem bezbramkowym, ale to nie wydarzenia na murawie wzbudziły największe emocje.

QUIZ. To piłkarz czy siatkarz? Kurek, Świderski, Bołądź, Kiwior i inni. Szybka akcja, tylko jedna odpowiedź
Pytanie 1 z 20
Jakub Kiwior to:

Prezes PZPN Cezary Kulesza "zabrał" dziecko od Roberta Lewandowskiego

Tuż przed wyjściem na płytę boiska zawodnikom jak zawsze towarzyszyła dziecięca eskorta. W pewnej chwili w korytarzu pojawił się głównodowodzący polskiej piłki, który zdecydował się podprowadzić pewnego chłopca bezpośrednio do Roberta Lewandowskiego. Całe zajście wywołało konsternację, ponieważ obok kapitana Biało-czerwonych czekał już inny mały kibic, który ostatecznie musiał ustąpić miejsca protegowanemu działacza. Wokół kontrowersyjnej roszady momentalnie wybuchła medialna burza, do której odniósł się sam zainteresowany. Wyjaśnił, że zmarła w ubiegłym roku matka przyprowadzonego chłopca była jego znajomą. Kobieta przed śmiercią usłyszała obietnicę, że jej syn spełni wielkie marzenie o staniu u boku gwiazdora reprezentacji. Szef federacji chciał w ten sposób dotrzymać danego słowa.

Roszady w kadrze Jana Urbana po meczu z Bośnią. Kamiński wraca do domu, jest dowołanie

„Powinienem jednak zorganizować to inaczej. W tamtym momencie skupiłem się na tym chłopcu i dopiero później dotarło do mnie, że swoim zachowaniem mogłem sprawić przykrość innemu dziecku” – przyznał Cezary Kulesza w oświadczeniu, które zacytował portal Meczyki.

„Biorę za tę sytuację pełną odpowiedzialność. Intencje były dobre, ale wyszło to niezręcznie i przede wszystkim ucierpiały na tym emocje dziecka. Za to bardzo przepraszam” – doprecyzował sternik związku, dodając, że zdążył już porozmawiać z opiekunami pokrzywdzonego malucha. Zgodnie z relacją działacza, rodzice wyrozumiale przyjęli wyrazy skruchy oraz otrzymali specjalne zaproszenie na najbliższe starcie z udziałem reprezentacji Polski.