Spis treści
Twórczość duetu Krzysztof Krauze i Joanna Kos-Krauze
Przez wiele lat Joanna Kos-Krauze (posługująca się obecnie nazwiskiem Krauze de Lendorff) stanowiła nierozłączny duet twórczy ze swoim mężem, Krzysztofem Krauze. Para zrealizowała wspólnie dzieła trwale zapisane w historii rodzimej kinematografii, a wśród nich wymienia się takie tytuły jak „Mój Nikifor”, „Plac Zbawiciela” czy „Papusza”. Prace tego artystycznego małżeństwa zawsze cechowała głęboka wrażliwość na drugiego człowieka oraz unikalna umiejętność poruszania skomplikowanych problemów społecznych. Po odejściu męża w 2014 roku reżyserka nie przerwała swojej ścieżki zawodowej i dalej angażowała się w kolejne projekty.
Niespełna trzy lata po śmierci Krzysztofa Krauze na ekranach kin zadebiutowała ich ostatnia wspólna produkcja. Obraz „Ptaki śpiewają w Kigali” uchodzi za jedną z najistotniejszych pozycji w ich bogatym artystycznym portfolio. Fabuła skupia się na losach polskiej badaczki ptaków oraz młodej obywatelki Rwandy, których drogi przecinają się w dobie krwawego afrykańskiego ludobójstwa.
To wstrząsające studium traumy, zachowania pamięci oraz dramatycznego poszukiwania własnej tożsamości po przeżyciu skrajnej tragedii. Dzieło to zdobyło ogromne uznanie zarówno w oczach recenzentów, jak i szerokiej publiczności, co zaowocowało licznymi wyróżnieniami na festiwalach.
Zobacz również: Alicja Szemplińska zaśpiewała na streamie Łatwoganga. Nie chciała zgolić włosów tuż przed Eurowizją
Onet publikuje mocne oskarżenia pod adresem Joanny Kos-Krauze
W poniedziałek rano na łamach Onetu ukazał się tekst, który może stanowić potężny cios dla wizerunku Joanny Krauze de Lendorff. Autorka reportażu, Magdalena Rigamonti, skontaktowała się z osobami relacjonującymi drastyczne szczegóły współpracy z cenioną artystką. Wśród formułowanych zarzutów pojawiają się doniesienia o braku wypłat, stosowaniu bezwzględnego mobbingu oraz przemocy o podłożu psychicznym. Poszkodowani deklarują pełną gotowość do złożenia oficjalnych zeznań przed sądem.
Kulisy powstawania filmu „Ptaki śpiewają w Kigali” opisał w rozmowie z dziennikarką Gilbert Sezirahiga. Mężczyzna wyznał, że po jednej z awantur stał się bezpośrednią ofiarą zachowań przemocowych ze strony reżyserki. Z kolei Zofia Rottenberg, licząca w okresie zdjęciowym zaledwie 19 lat, opowiedziała o rzekomym zastraszaniu. Gdy nastolatka wyraziła chęć powrotu do ojczyzny, twórczyni miała dawać jej do zrozumienia, że to ona fizycznie dysponuje jej paszportem i decyduje o jej losie.
Kolejni informatorzy wspominali o otwartych groźbach, w których reżyserka miała zapowiadać, że całkowicie zniszczy ich kariery w branży filmowej i nie znajdą już pracy. Część ekipy po zakończeniu projektu zmuszona była podjąć profesjonalną terapię u specjalistów. Warto zaznaczyć, że już w przeszłości Krauze de Lendorff mierzyła się z zarzutami o zaleganie z honorariami. Tamta sprawa znalazła ostateczny finał w sądzie, gdzie scenarzystka przegrała dwa odrębne procesy z powództwa cywilnego. Skutkiem tego orzeczenia było usunięcie jej z szeregów Stowarzyszenia Filmowców Polskich na mocy jednoznacznej decyzji sądu koleżeńskiego.
Zobacz również: Gałązka zatańczyła na silnych lekach. Podczas przygotowań złamała żebra. Pokazała nam opatrunek
W swoim obszernym materiale Magdalena Rigamonti podkreśla, że mimo krążących od dawna plotek o nieetycznych praktykach, autorka „Placu Zbawiciela” wciąż piastowała i do tej pory piastuje bardzo istotne stanowiska publiczne. Była między innymi kluczową ekspertką Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej (PISF), członkinią polskiej komisji oscarowej oraz zasiadała w prestiżowej Społecznej Radzie Kultury przy prezydencie stolicy. Dziennikarka odnotowała także, że w 2018 roku Joanna Kos-Krauze udała się na wydarzenie filmowe do Korei Północnej, pełniąc tam zaszczytną rolę jedynej jurorki reprezentującej całą Unię Europejską.
Na co dzień reżyserka angażuje się w edukację młodych kadr, prowadząc regularne wykłady między innymi w Warszawskiej Szkole Filmowej. W związku z poważnymi medialnymi doniesieniami poproszono władze tejże uczelni o oficjalne ustosunkowanie się do zaistniałej sytuacji i komentarz w tej głośnej sprawie.
Warszawska Szkoła Filmowa zapoznała się z publikacją Onetu dotyczącą Joanny Kos-Krauze. Opisane w niej zarzuty są poważne i traktujemy je z należytą uwagą. Uważnie monitorujemy rozwój sytuacji.
Do czasu wyjaśnienia sprawy nie będziemy publicznie przesądzać o odpowiedzialności żadnej ze stron ani komentować szczegółów dotyczących współpracy z konkretnymi osobami - przekazano w oświadczeniu.
Sama Joanna Krauze de Lendorff, mocno wspierana przez wynajęty zespół prawników, usiłowała zablokować wypuszczenie tego materiału przez redakcję Onetu. Stanowczo odrzuciła wszystkie sformułowane pod jej adresem zarzuty i zdecydowała się na wniesienie prywatnego aktu oskarżenia przeciwko autorce, Magdalenie Rigamonti. W efekcie szybkich działań prawnych sąd nałożył na dziennikarkę tymczasowy zakaz publicznego wypowiadania się o znanej reżyserce. Mimo tych komplikacji wydawcy portalu podjęli ostateczną decyzję o publikacji artykułu, który stanowi zaledwie pierwszy fragment znacznie obszerniejszego reportażu śledczego.
Zobacz również: Bogdan Trojanek przerywa milczenie w sprawie ojca Viki Gabor. Padły słowa o winie i ogromnym hejcie