Spis treści
Przyczyny śmierci Zbigniewa Wodeckiego. Lekarze do końca walczyli o jego życie
Zbigniew Wodecki odszedł w wieku 67 lat na skutek pooperacyjnych komplikacji. Chociaż sam zabieg wszczepienia bajpasów przebiegł bez zarzutu, to niedługo później pacjent doznał bardzo rozległego udaru mózgu. Lekarze z warszawskiego szpitala MSWiA utrzymywali wokalistę w stanie śpiączki farmakologicznej, desperacko próbując ustabilizować jego organizm. Niestety wysiłki medyków nie przyniosły rezultatu, a funkcje życiowe i praca mózgu ostatecznie ustały 22 maja 2017 roku.
Zobacz także: Zbigniew Wodecki mówił szczerze o romansach. Jego wypowiedź sprzed lat pokazuje, jaki był naprawdę!
Nagłe odejście cenionego wokalisty wywołało ogromne poruszenie w całym polskim show-biznesie. Największą stratę poniosła jednak jego najbliższa rodzina pogrążona w głębokiej rozpaczy, w tym żona Krystyna oraz trójka dorosłych dzieci, syn Paweł oraz córki Katarzyna i Joanna.
Szok i niedowierzanie błyskawicznie ogarnęły również współpracowników estradowych zmarłego instrumentalisty, którzy nie mogli pogodzić się z tak niespodziewaną stratą. Swoje pełne bólu pożegnanie opublikował w tamtym czasie między innymi piosenkarz Andrzej Piaseczny.
Żegnaj Zbyszku. Byłeś genialnym muzykiem i cudownym człowiekiem. Do zobaczenia po drugiej stronie...
W podobnym tonie o zmarłym artyście wypowiadała się znana dziennikarka radiowa i telewizyjna, Maria Szabłowska, która postanowiła publicznie powspominać swojego bliskiego przyjaciela ze sceny.
Zbigniew był niezwykle utalentowanym muzykiem, pozbawionym złości i zawiści. Jego ostatnie lata były świetne, jego muzykę kochały i ceniły nie tylko osoby starsze, ale też młodzież. Myślałam, że uda mu się z tego wyjść, w ostatnim czasie dużo chorował, był świetnym muzykiem i niesamowitym kolegą.
Pogrzeb Zbigniewa Wodeckiego w Krakowie. Tłumy pożegnały wybitnego wokalistę
Ostatnie pożegnanie legendarnego piosenkarza miało miejsce 30 maja 2017 roku w krakowskiej Bazylice Mariackiej. To właśnie w tej historycznej świątyni zgromadziły się niezliczone rzesze oddanych słuchaczy oraz znanych postaci ze świata polskiej kultury i mediów. Po pełnej pięknych wspomnień i niezwykle podniosłej mszy żałobnej kondukt wyruszył w stronę Cmentarza Rakowickiego, by ze wszelkimi honorami złożyć trumnę w Alei Zasłużonych. Ta część ceremonii miała charakter prywatny.
Zwieńczeniem uroczystości było wzruszające odegranie słynnego szlagieru "My way" na trąbce. Dźwięki ukochanego instrumentu wokalisty wywołały łzy wśród jego krewnych. Zamiast tradycyjnej ciszy nad trumną rozległy się głośne oklaski, którymi fani postanowili podziękować mistrzowi za dekady wspaniałej i wybitnej twórczości artystycznej.
Zobacz także: Wodecki"ożył" na scenie w Opolu i zaśpiewał zza grobu w duecie
Tak obecnie wygląda grób Zbigniewa Wodeckiego
Chociaż od tych dramatycznych wydarzeń minęło już blisko dziewięć lat, pomnik wokalisty nadal stanowi ważny cel odwiedzin wielu miłośników jego niezwykłego talentu. 6 maja przypadła rocznica urodzin gwiazdora. Jak teraz wygląda jego grób? Na płycie nagrobnej ustawiono symboliczne znicze oraz pamiątkową tabliczkę ze słowem "Pamiętamy", a także kilka fotografii piosenkarza. Dało się jednak zauważyć, że sam kamienny nagrobek wymaga sprzątnięcia.
Zobacz więcej zdjęć. Zbigniew Wodecki 6 maja 2026 r. skończyłby 76 lat. Tak teraz wygląda jego grób