Spis treści
Prawniczka i znana gwiazda polskiego show-biznesu, Joanna Jabłczyńska, systematycznie udowadnia publiczności, że trudne kwestie nie stanowią dla niej tematów tabu. W trakcie niezwykle szczerego wywiadu aktorka nawiązała do nieuchronności śmierci, przypominając, że ten los ostatecznie spotka każdego człowieka. Gwiazda popularnych polskich seriali najwidoczniej uważa, iż należy być przygotowanym na ten nieunikniony moment, dlatego opracowała scenariusz swojego pogrzebu.
Joanna Jabłczyńska o śmierci Łukasza Litewki i osobistych refleksjach
Odtwórczyni roli Marty Konarskiej w przebojowej produkcji "Na Wspólnej" zabrała głos w bardzo delikatnych kwestiach związanych ze śmercią. Czterdziestoletnia artystka, która zrezygnowała niedawno z pracy w prawniczej kancelarii, udzieliła wywiadu dla serwisu "Kozaczek". W trakcie rozmowy poruszyła wątek tragicznego wypadku posła Łukasza Litewki. Śmierć tak mocno zaangażowanego społecznie parlamentarzysty wywołała u niej falę bardzo osobistych przemyśleń o przemijaniu.
"Tak wyjątkowej osoby jak Łukasz Litewka, żeby zabierać z tej ziemi... no to kurczę, naprawdę, ogromna taka niesprawiedliwość życiowa. [...] Mam nadzieję, mimo wszystko, że ta śmierć zrobi też coś dobrego. Ja jestem przekonana, że Łukasz zrobiłby dużo więcej za życia, ale nie zapomnijmy o nim z szybko" - powiedziała.
Aktorka wymarzyła sobie pochówek i nietypową stypę
Tradycyjne chowanie zmarłych na cmentarzach lub umieszczanie urn z prochami w kolumbariach to w naszej kulturze standard. Rozsypanie szczątków w prywatnym ogrodzie wciąż stanowi w Polsce działanie nielegalne i kontrowersyjne, mimo rosnącej liczby społecznych postulatów o uszanowanie woli wielu osób, ekologiczne podejście do tego tematu i zmianę przepisów. Taki właśnie kontrowersyjny scenariusz wymarzyła sobie Joanna Jabłczyńska. Aktorka zdradziła we wspomnianym wywiadzie, że chciałaby, aby jej prochy rozrzucono obok domu, a po wszystkim żałobnicy bawiliby się podczas radosnej imprezy w jej stodole.
"Jakbym umarła - każdego to czeka i tego tematu nie unikam - nie wybieram się nigdzie, dobrze się czuję, ale jakbym umarła, to chciałabym, żeby prochy rozsypali przy moim domu. Tam się najlepiej czuję i to moje miejsce, i żeby w mojej stodole zrobili imprezę. Żeby się wszyscy cieszyli, że mnie znali, że poznali taką osobę" - powiedziała.