Wizyta księdza w domu w okresie Bożego Narodzenia to dla wielu Polaków ważny element tradycji i okazja do wspólnej modlitwy. Czadoman, jak sam przyznaje, jest osobą wierzącą i przywiązuje dużą wagę do praktyk religijnych. Kolęda to zatem nie tylko formalność, ale przede wszystkim możliwość pogłębienia relacji z Bogiem i okazja do błogosławieństwa domu. Wokalista znany nie tylko z disco polo, ale też ze zwycięstwa w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo", szczerze opowiedział o wizytach księdza.
Czadoman szczerze o kolędzie. Wizyta księdza potrafi trwać długo
W rozmowie z serwisem "Fakt" muzyk, który chętnie opowiada o swojej wierze i poważnym podejściu do religii, zabrał głos w sprawie powszechnego w Polsce zwyczaju kolędy. Jak wyjawił, ze względu na lokalizację jego domu, często to właśnie w jego mieszkaniu odwiedzający mieszkańców ksiądz kończy swoją pracę i zostaje nieco dłużej niż u większości parafian.
"Mieszkamy na końcu wsi i zdarza się, że ksiądz kończy u nas cały dzień kolędowania i zostaje na kolacji. I taka wizyta potrafi się wtedy przedłużyć nawet do dwóch godzin. Jest spokojna rozmowa przy stole, bez pośpiechu" - opowiedział.
Koperta to "indywidualna sprawa"
Zapytany o wywołującą niemałe dyskusje kwestię ofiary dla duchownego, Czadoman dał jasną odpowiedź. Jak stwierdził, jego rodzina zawsze przekazuje księdzu przysłowiową kopertę podczas kolędy, jednak nie zdradził dalszych szczegółów. Uznał to za indywidualną, prywatną sprawę każdego, kto przyjmuje kolędę do swojego domu.
"Każdy decyduje według własnego uznania. To indywidualna sprawa i wydaje mi się, że jest dobrze z naszej strony" - stwierdził. Myślicie, że słusznie?
ZOBACZ TEŻ: Krzysztof Ibisz pokazał się z 88-letnią mamą. Fani pospieszyli z życzeniami