Spis treści
- Reprezentantka naszego kraju sięgnęła po srebrny krążek globalnego czempionatu na dystansie 400 metrów, a dodatkowo zapisała na swoim koncie wyrównany rekord Polski.
- Nawet tak wspaniałe osiągnięcie nie uchroniło zawodniczki przed sporym rozczarowaniem, które wynikało z mocno dyskusyjnych zasad rozstrzygania ostatecznej klasyfikacji zawodów.
- Znakomita biegaczka zaczyna poważnie analizować swoje sportowe plany, dając do zrozumienia, że kibice mogli oglądać jej pożegnalny występ pod dachem.
- Dowiedz się dokładnie, co skłoniło utytułowaną lekkoatletkę do refleksji nad ewentualnym zakończeniem startów w halowym czempionacie globu.
Natalia Bukowiecka krytykuje zasady finału w Toruniu. Musiała czekać na ostateczny wynik
Ostateczna rywalizacja o medale na dystansie dwóch okrążeń podczas halowego czempionatu w województwie kujawsko-pomorskim została podzielona na dwa osobne biegi. Reprezentantka biało-czerwonych okazała się najszybsza w swoim starcie, po czym została zmuszona do zajęcia miejsca na specjalnym fotelu dla liderek, skąd jedynie przyglądała się zmaganiom konkurentek. Po najcenniejszy krążek sięgnęła startująca w kolejnej turze Lurdes Gloria Manuel z Czech. Nietypowy format zawodów sprawił, że nasza biegaczka straciła szansę na walkę bark w bark na bieżni, co całkowicie zepsuło jej możliwość natychmiastowego celebrowania życiowego sukcesu.
Przeczytaj także: HMŚ w lekkoatletyce Toruń 2026 - klasyfikacja medalowa. Ile krążków zdobyli Polacy?
- To było mega dziwne. Ja dobiegłam i powinnam się cieszyć, a się nie cieszyłam - przyznaje Bukowiecka. - Oczywiście, później była runda honorowa, ale pierwsze chwile... Uważam, że gdzieś tam trochę zabrana jest mi ta radość.
Polska wicemistrzyni globu jest absolutnie przekonana, że gdyby stanęła na starcie w jednym wyścigu z reprezentantką naszych południowych sąsiadów, ostateczne rozstrzygnięcia mogłyby przynieść zupełnie inny rezultat.
Zobacz też: Jakub Szymański ze złotem halowych mistrzostw świata. Płotkarz zdeklasował rywali w Toruniu
- Żałuję, że nie biegłyśmy razem, bo uważam, że ten bieg mógłby się inaczej potoczyć. Miałam siły na koniec i wydaje mi się, że w takiej bezpośredniej rywalizacji też mogłabym powalczyć o to złoto - ocenia.
Srebrna medalistka z Torunia stanowczo zaznacza, że ten mocno dyskusyjny system wyłaniania zwycięzców budzi ogromne zdziwienie w całym środowisku sportowym, frustrując zarówno samych uczestników zmagań, jak i zgromadzoną na trybunach publiczność.
- I kibice, i zawodnicy, i trenerzy, no nikt nie jest z tego zadowolony. Mam nadzieję, że się to nie powtórzy - dodaje.
Srebrna medalistka Natalia Bukowiecka zaskakuje. Lekkoatletka mówi o końcu kariery
Wywalczony w województwie kujawsko-pomorskim krążek niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny, gdyż bardzo prawdopodobne, że zawodniczka po raz ostatni wystąpiła w globalnym czempionacie pod dachem. Znakomita sprinterka zupełnie niespodziewanie wyznała przed dziennikarzami, że jej dalsze starty w okresie zimowym stoją pod ogromnym znakiem zapytania.
- Powiedziałam sobie przed startem, że to prawdopodobnie mój ostatni start na mistrzostwach świata halowych, więc bardzo chciałam ten medal, bo nie wiedziałam, czy jeszcze będzie mi dane o niego zawalczyć - wyznaje wicemistrzyni świata.
Co wpłynęło na takie podejście reprezentantki Polski? Utytułowana zawodniczka wyjaśnia, że w perspektywie kolejnych dwudziestu czterech miesięcy najważniejszym celem pozostają zmagania podczas igrzysk olimpijskich, dlatego coraz częściej poddaje dogłębnej analizie dalsze losy swojej profesjonalnej kariery na bieżni.
- Nie wiem, co się będzie działo z moją karierą sportową. Gdzieś tam myślę, że po 30-stce będę już ceniła sobie to zdrowie, także zobaczymy. Nie mówię, że nigdy, ale zdaję sobie sprawę, że to mogły być ostatnie mistrzostwa - tłumaczy.
Niezależnie od wszystkich pobocznych okoliczności, rywalizacja na krajowym podwórku dostarczyła utytułowanej sportsmence mnóstwa wspaniałych wrażeń. Fantastyczne wsparcie zgotowane przez zasiadających na trybunach fanów dodawało jej skrzydeł na ostatnich metrach dystansu i ułatwiło celebrowanie tego niełatwego pod względem emocjonalnym triumfu.