Koszykarze Legii odnieśli piąte ligowe zwycięstwo z rzędu, pokonując AMW Arkę Gdynia 91:84

2026-04-27 11:00

Legia Warszawa kontynuuje swoją passę zwycięstw w Orlen Basket Lidze, pokonując AMW Arkę Gdynia 91:84 w emocjonującym spotkaniu 28. kolejki. To już piąte ligowe zwycięstwo z rzędu dla stołecznego zespołu, który udowadnia, że jest w znakomitej formie. Mecz obfitował w emocje, a ostateczny triumf Legii został przypieczętowany w czwartej kwarcie.

Koszykarze Legii odnieśli piąte ligowe zwycięstwo z rzędu, pokonując AMW Arkę Gdynia 91:84

i

Autor: Paweł Kołakowski / legiakosz.com/ Materiały prasowe

Początek meczu należał do legionistów, który wyszli na prowadzenie 4:0. Bardzo dobre wejście do gry zaliczył Michał Kolenda, „trójkę” zaliczył również Andrzej Pluta. Ekipa Heiko Rannuli była uważna w obronie, a pod własnym koszem szalał Jayvon Graves, który zaliczył dwa efektowne bloki. 

Orlen Basket Liga: Legia Warszawa vs AMW Arka Gdynia - pierwsza połowa meczu

Goście z Gdyni wykorzystali jednak gorszą postawę Legii w ataku, doprowadzając do remisu. Odpowiedzią była niezwykle efektowna akcja DJ Brewtona i Gravesa, zakończona wsadem tego ostatniego. Po trafieniu zza łuku Kamila Łączyńskiego goście objęli prowadzenie, ale natychmiast tym samym odpowiedział Ojars Silins. W samej końcówce kwarty obie ekipy były nieskuteczne, a Zieloni Kanonierzy utrzymali minimalne prowadzenie. Druga kwarta rozpoczęła się od trójek Silinsa, Jarosława Zyskowskiego i Luke’a Barretta, dzięki czemu to gdynianie uzyskali przewagę. Do remisu doprowadzili skutecznymi wejściami pod kosz Pluta i Brewton. Obie drużyny prowadziły bardzo wyrównaną walkę, a prowadzenie zmieniało się kilka razy. Bardzo dobrze w zespole Zielonych Kanonierów po raz kolejny prezentował się Brewton, z drugiej strony skuteczny był Barrett. Do ostatnich sekund pierwszej połowy trwało wzajemne „przeciąganie liny”, z którym nieco lepiej poradzili sobie gdynianie, uzyskując przed przerwą czteropunktową przewagę.

Trzecia kwarta

Trzecia kwarta to dalsza wymiana ciosów i dużo fizycznej walki. Obydwie ekipy w pierwszych minutach postawiły przede wszystkim na akcje podkoszowe, dlatego dużo pracy mieli Matthias Tass czy Kresimir Ljubicić. Po akcji 2+1 Andrzeja Pluty na tablicy wyników widniał remis 53:53. Chwilę później po szybkiej kontrze zza łuku trafił Kolenda i mistrzowie Polski wyszli na prowadzenie, ale błyskawicznie tym samym odpowiedział Łączyński. W Legii pierwsze skrzypce grał Brewton, który raz za razem nękał defensywę Arki.  Problemem Zielonych Kanonierów były jednak rzuty osobiste, co bezlitośnie wykorzystywali gdynianie. Po dwóch nietrafionych wolnych Race’a Thompsona kolejny raz zza łuku legionistów zaskoczył Barrett, dlatego trener Rannula poprosił o czas przy stanie -6 pkt. Na finiszu tej części meczu mistrzom Polski udało się nieco zniwelować straty, a do odrobienia przed czwartą kwartą było pięć „oczek”.

Koszykarze Legii odnieśli piąte ligowe zwycięstwo z rzędu, pokonując AMW Arkę Gdynia 91:84

i

Autor: Paweł Kołakowski / legiakosz.com/ Materiały prasowe

Emocjonująca końcówka

Decydująca część spotkania rozpoczęła się od trafienia Arki za dwa, jednak bardzo szybko odpowiedział w swoim stylu Pluta, rzucając zza łuku. Po akcji 2+1 Brewtona straty zmalały do trzech pkt. Nie na długo, bo swoją piątą „trójką” w meczu popisał się Barrett. Szkoleniowiec mistrzów Polski szybko poprosił o czas, jednak gospodarzom trudno było złapać dobry rytm, a problemem były w dalszym ciągu rzuty osobiste - dotyczyło to szczególnie Thompsona. Na placu gry atmosfera stawała się coraz bardziej nerwowa, co poskutkowało faulem technicznym dla Rannuli. Arka uzyskała najwyższe, ośmiopunktowe prowadzenie, w dużej mierze dzięki świetnej postawie Milana Barbitcha. Sygnał do odrabiania strat dał Graves, który zdobył pięć punktów z rzędu. Przy serii 7:0 dla Legii tym razem to trener Arki Mantas Cesnauskis wziął przerwę na żądanie. 

Legia poszła po kolejne zwycięstwo. Co dalej?

Tuż po niej nie trafił Zyskowski, ale po chwili stratę z faulem zaliczył Brewton. Prowadzenie Legii dał fantastycznym trafieniem za trzy Andrzej Pluta! Po kolejnej stracie Arki punkty zdobył Graves, dzięki czemu seria wynosiła już 12:0. Wtedy akcją 2+1 odpowiedział Barbitch, ale szybko za dwa trafił Kolenda. Na niecałe dwie minuty przed końcową syreną przewaga Legii wynosiła dwa punkty, ale wtedy faul w ataku popełnił Tass, dla którego było to piąte przewinienie.  Po chwili tylko jeden rzut wolny wykorzystał Ljubicić, dzięki czemu legioniści dalej prowadzili. Po niecelnym rzucie Pluty zablokowany przez Thompsona został środkowy Arki i to Wojskowi mieli wszystko w swoich rękach. Za dwa trafił Graves, poprawił Thompson i stało się jasne, że to mistrzowie Polski odniosą kolejne zwycięstwo! Szalonego rzutu za trzy „ostatniej szansy” nie wykorzystał Zyskowski, a mecz zamknął rzutami wolnymi Thompson. Teraz przed Zielonymi Kanonierami wyjazdowe starcie z MKS-em Dąbrowa Górnicza (1 maja, godz. 20.15). Ostatni mecz fazy ligowej z Kingiem Szczecin w hali przy ul. Obrońców Tobruku 40 odbędzie się 6 maja o godz. 19. Wejściówki dostępne na portalu eBilet.pl, zapraszamy

SKŁADY DRUŻYN:

Legia Warszawa:  Dominic Brewton III 20 (1), Andrzej Pluta 18 (3), Jayvon Graves 16 (1), Michał Kolenda 14 (2), Race Thompson 9, Matthias Tass 7, Ojārs Siliņš 6 (2), Shane Hunter 1, Maksymilian Wilczek 0, Błażej Czapla -, Wojciech Tomaszewski -, Jakub Dąbrowski -

Trener: Heiko Rannula

AMW Arka Gdynia: Milan Barbitch 23, Luke Barrett 19 (5), Kresimir Ljubičić 13, Kamil Łączyński 8 (2), Jarosław Zyskowski 7 (1), Einaras Tubutis 4, Michael Okauru 4, Jakub Garbacz 3 (1), Adam Hrycaniuk 3, Filip Kowalczyk 0

Trener: Mantas Cesnauskis