Kiedy pojawiała się na ekranie, trudno było oderwać od niej wzrok. Elżbieta Starostecka miała w sobie elegancję dawnego kina, ale także ciepło, które sprawiało, że widzowie szybko zaczynali kibicować granym przez nią bohaterkom. Role w „Czarnych chmurach”, „Nocach i dniach” oraz „Trędowatej” uczyniły ją jedną z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek lat 70.
Choć nazwisko Starosteckiej nierozerwalnie łączy się dziś ze Stefcią Rudecką, aktorka początkowo nie była przekonana do udziału w ekranizacji powieści Heleny Mniszkówny. Próbowała nawet uniknąć angażu. Dopiero rozmowa z Kaliną Jędrusik sprawiła, że inaczej spojrzała na propozycję Jerzego Hoffmana. rozrywka.o2.plFilm okazał się wielkim sukcesem, a jego główna bohaterka na zawsze pozostała w pamięci widzów. Dokładnie pół wieku po premierze „Trędowatej” Elżbieta Starostecka świętuje 83. urodziny.
Kalina Jędrusik przekonała ją do przyjęcia roli
Elżbieta Starostecka obawiała się, że udział w melodramacie może nie być najlepszym wyborem dla rozwijającej się kariery. Powieść Heleny Mniszkówny nie cieszyła się uznaniem krytyków, a sama historia ubogiej guwernantki zakochanej w bogatym ordynacie bywała traktowana z pobłażaniem. Aktorka nie przewidziała, że właśnie ta opowieść stanie się jednym z największych kinowych przebojów swojej epoki. Istotną rolę w podjęciu decyzji odegrała Kalina Jędrusik.
Zrobisz, co chcesz, ale jeżeli tego nie zagrasz, to będzie twój wielki błąd
– miała powiedzieć Starosteckiej. Rada okazała się trafna. Film Jerzego Hoffmana przyciągnął do kin tłumy, a subtelna i dumna Stefcia Rudecka stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii polskiego melodramatu.
Popularność „Trędowatej” przerosła jej oczekiwania
Historia miłości Stefci Rudeckiej i ordynata Waldemara Michorowskiego wzruszała widzów, mimo że krytycy nie szczędzili filmowi ostrych słów. Publiczność opowiedziała się jednak po stronie bohaterów. Po premierze „Trędowatej” Elżbieta Starostecka doświadczyła popularności, na którą nie była przygotowana. W jednym ze wspomnień opowiadała, że nie mogła spokojnie wyjść z mężem nawet do pobliskiej cukierni. Wokół ich stolika natychmiast zbierali się ludzie, a aktorka czuła, że traci możliwość normalnego funkcjonowania. kultura.onet.pl Ogromne zainteresowanie nie sprawiło, że zaczęła zabiegać o kolejne okładki i pierwsze strony gazet. Starostecka nigdy nie czuła potrzeby podtrzymywania statusu gwiazdy za wszelką cenę.
Elżbieta Starostecka nie była tylko Stefcią Rudecką
Chociaż rola w „Trędowatej” zdominowała wspomnienia o jej karierze, aktorka ma na koncie znacznie więcej ważnych kreacji. W „Nocach i dniach” zagrała Teresę Ostrzeńską-Kociełło, młodszą siostrę Barbary Niechcic. Widzowie „Czarnych chmur” pamiętają ją jako Annę Ostrowską. Pojawiła się również w „Lalce”, „Rzeczpospolitej babskiej”, „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, „Promie” oraz „Skradzionej kolekcji”. Starostecka przez lata występowała także na scenach teatralnych. Nie była wyłącznie filmową pięknością – ukończyła łódzką szkołę filmową, a aktorskie doświadczenie zdobywała między innymi w teatrach w Kaliszu, Łodzi i Warszawie. Jej filmografia nie zakończyła się wraz z epoką największych sukcesów. Po latach pojawiła się w serialu „Lekarze”, a następnie zagrała Eleonorę w filmach „Uwierz w Mikołaja” i „Uwierz w Mikołaja 2”.
Gwiazda „Trędowatej” także śpiewała
Mniej znaną częścią dorobku Elżbiety Starosteckiej są piosenki. Aktorka wykonywała między innymi utwór „Za rok, może dwa”, z którym wystąpiła podczas festiwalu w Opolu w 1978 roku. Śpiewała także „Precz z moich oczu” – kompozycję wykorzystującą słowa Adama Mickiewicza, związaną z filmem „Trędowata”. Nagrała ponadto płytę z kolędami w aranżacji swojego męża, Włodzimierza Korcza, oraz utwory z repertuaru Starszych Panów. Wikipedia, wolna encyklopediaMuzyka nie stała się jej głównym zajęciem. Była jednak ważną częścią życia Starosteckiej, także ze względu na małżeństwo z jednym z najbardziej cenionych polskich kompozytorów i pianistów.
Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz poznali się na studiach
Elżbieta Starostecka i Włodzimierz Korcz przez lata tworzyli jeden z najbardziej trwałych związków w polskim środowisku artystycznym. Poznali się jeszcze podczas studiów, a zanim zostali parą, długo się przyjaźnili. Ich zawodowe światy były ze sobą blisko związane, ale każde pracowało na własne nazwisko. Korcz komponował, aranżował i współpracował między innymi z Alicją Majewską. Starostecka występowała w teatrze, filmie i telewizji.
Aktorka z czasem ograniczyła liczbę przyjmowanych propozycji, stawiając na życie rodzinne. Nie zerwała jednak całkowicie z zawodem, dlatego określenie, że nagle porzuciła aktorstwo, byłoby uproszczeniem. Sama tłumaczyła, że nie chce, aby było jej w mediach zbyt dużo.
Po 50 latach wróciła do miejsca, gdzie powstawała „Trędowata”
W sierpniu 2026 roku Elżbieta Starostecka i Leszek Teleszyński ponownie pojawili się razem w Łańcucie. To właśnie w tamtejszym zamku oraz jego otoczeniu realizowano wiele scen „Trędowatej”. Spotkanie zorganizowano w związku z 50-leciem ekranizacji. Aktorzy wspominali pracę na planie, a dla publiczności przygotowano plenerowy pokaz filmu oraz mural nawiązujący do historii Stefci i ordynata Waldemara. Jubileusz pokazał, że „Trędowata” nadal żyje w pamięci kolejnych pokoleń widzów. Dla Elżbiety Starosteckiej film, którego początkowo nie chciała przyjąć, stał się najważniejszym znakiem rozpoznawczym. Jedna rozmowa z Kaliną Jędrusik naprawdę zmieniła bieg jej kariery.