Zapomnij o ognistej czerwieni na paznokciach. Początek roku zdominował odcień czerwonego wina

Klasyczna, krzykliwa czerwień schodzi na dalszy plan. W pierwszych tygodniach roku salony manicure i media społecznościowe zgodnie stawiają na głęboki, nasycony kolor czerwonego wina – elegancki, nieco tajemniczy i zaskakująco uniwersalny. Jak go nosić z klasą i do czego pasuje? 

Jeszcze niedawno ognista czerwień była bezpiecznym wyborem na każdą okazję. Teraz jednak coraz częściej ustępuje miejsca odcieniom ciemniejszym, bardziej "dorosłym". Bordo, burgund, winna czerwień – te nazwy padają jak mantra w rozmowach stylistek paznokci i klientek. To kolor, który nie krzyczy, ale mówi dużo. I robi to z klasą.

Winna czerwień zamiast klasyki 

Odcień czerwonego wina ma w sobie coś, co trudno podrobić. Jest głęboki, lekko przygaszony, a przy tym nadal bardzo kobiecy. Pasuje zarówno do minimalistycznych stylizacji, jak i tych bardziej wyrazistych. Dobrze odnajduje się przy krótkich paznokciach, ale na dłuższych wygląda wręcz spektakularnie. Co ważne – nie nudzi się po dwóch dniach noszenia, a to w manicure bywa kluczowe.

Kolor, który rządzi zimą

Początek roku sprzyja ciemniejszym barwom. Grube swetry, wełniane płaszcze, stonowana paleta kolorów w garderobie – winna czerwień idealnie się w to wpisuje. Daje efekt dopracowania, nawet gdy reszta stylizacji jest dość prosta. Wystarczy jeden rzut oka na dłonie i wiadomo, że wszystko jest na swoim miejscu. Bez przesady, bez błysku na siłę.

Mat czy połysk? Tu nie ma złych wyborów

Ten kolor dobrze nosi się w różnych wykończeniach. W macie wygląda nowocześnie i nieco surowo, w połysku – bardziej klasycznie, wręcz wieczorowo. Coraz częściej pojawia się też w wersji z delikatnym zdobieniem: cienką linią, mikroskopijnym akcentem złota albo subtelnym ombre. Nic krzykliwego, raczej detal dla uważnych.

Winna czerwień to nie chwilowa fanaberia, ale trend, który ma solidne podstawy. Jest elegancka, praktyczna i pasuje do rytmu pierwszych miesięcy roku. Nie wymaga ekstrawagancji, a mimo to przyciąga spojrzenia. Wszystko wskazuje na to, że początek roku należy do odcienia czerwonego wina. Spokojniejszego, głębszego, bardziej wyrafinowanego. Takiego, który nie musi się narzucać, żeby zostać zauważonym.

Manicure hybrydowy. Czy jest bezpieczny?