W czasach, gdy sklepowe półki uginają się od kosmetyków, a influencerki prześcigają się w promowaniu coraz nowszych produktów, trudno znaleźć właściwą drogę w pielęgnacji skóry. Zanim ruszysz na podbój drogerii i wykupisz połowę asortymentu, zatrzymaj się na chwilę i zastanów, czego faktycznie potrzebuje twoja cera.
Minimalizm w kosmetyczce
Nie twierdzimy, że wszystkie recenzje z Instagrama i Tiktoka są wyssane z palca. Chodzi o to, że pielęgnacja, która sprawdzi się u jednej kobiety, niekoniecznie przypadnie do gustu innej. Jesteśmy zupełnie różne i różne są także właściwości naszej skóry. Co więcej, poddając się trendom z mediów społecznościowych nietrudno popaść w szaleństwo i nadmiar. A skóra, wbrew pozorom, kocha umiar i minimalizm.
Zamiast kilku różnych kremów - jeden, ale skuteczny i w pełni dopasowany do wymagań cery. Zamiast kilku opakowań serum - jedno, ale stosowane regularnie. Zamiast wielu podkładów różnych marek - jeden, ale doskonale stapiający się z kolorytem skóry.
Dlaczego to tak ważne? Bo skóra nie lubi częstych zmian, za to ceni sobie rutynę. Częste zmiany produktów i sięganie po różne kombinacje składników mogą sprawić, że buzia zacznie się buntować. No i jeszcze jedna, chyba najważniejsza kwestia: świeżość kosmetyków. Stosując kilka (albo nawet kilkanaście) na raz, nie jesteśmy w stanie szybko zużyć wszystkich otwartych produktów, a to sprawia, że szybko tracą świeżość i właściwości. I tu płynnie przechodzimy do kolejnej zasady.
Sprawdź terminy ważności
O ile zasady dotyczące świeżości jedzenia można trochę naginać (sprawdzaj komunikaty: "należy spożyć do" oraz "najlepiej spożyć przed"), to w kwestii pielęgnacji skóry nie ma ustępstw - tu reguły są sztywne i rygorystyczne. Co to oznacza? W dużym skrócie: przeterminowane produkty muszą wylądować w koszy, a nie na skórze.
Zastanawiasz się, co się stanie, gdy mimo wszystko sięgniesz po produkt nie pierwszej świeżości? W najlepszym wypadku - nie zadziała. W najgorszym - wywoła reakcję alergiczną, podrażnienia, przebarwienia, a czasem nawet zmiany zapalne i trądzik.
SPF to absolutne must have
Czas wreszcie powiedzieć to sobie jasno: filtry UV nie powinny być sezonową modą, ale całoroczną koniecznością. Słońce nie działa na naszą skórę tylko latem, ale przez dwanaście miesięcy w roku. Tak, może trudno w to uwierzyć, ale promieniowanie ultrafioletowe operuje także wtedy, gdy za oknem panuje mróz i pada gęsty śnieg. A to oznacza, że powinniśmy nakładać filtry ochronne każdego dnia, bez względu na panującą aurę.
Warto pamiętać, że dziura ozonowa nie jest teorią spiskową, ale potwierdzonym naukowo faktem. Wraz z postępującym problemem zwiększa się też natężenie szkodliwego promieniowania, które ma katastrofalne skutki dla naszej skóry (zmarszczki, brak jędrności i gęstości skóry a także zmiany nowotworowe, to tylko niektóre z tych skutków).
Jak głosi ponadczasowa mądrość: lepiej zapobiegać niż leczyć. A co za tym idzie - sięgaj po filtr każdego dnia, zanim będzie za późno.
Nie tylko kosmetyki
Pielęgnacja dobrze dobranymi produktami to nie wszystko. Równie ważne, jak składniki aktywne, są zabiegi na skórę. Mowa nie tylko o rytuałach wykonywanych w salonie, ale także domowych zabiegach, jak np. peelingi, maseczki czy masaże. Jeżeli nie chcesz lub nie możesz sobie pozwolić na wizyty w gabinecie, możesz zaserwować sobie spa w zaciszu własnej łazienki.
Zapal świece, weź aromatyczną kąpiel, wykonaj zabieg złuszczający naskórek, a następnie nałóż na twarz nawilżającą maseczkę (jeżeli nie masz czasu na spłukiwanie produktu, polecamy wygodne płachty). Świetnym sposobem na dotlenienie, odprężenie i poprawę krążenia w skórze jest masaż. Wykonaj go delikatnie jadeitowym rollerem, kamieniem gua sha lub... kostką lodu. Będziesz zaskoczona, jak szybko cera nabierze sprężystości, napięcia i rumieńców.
Tylko tyle (i aż tyle!) wystarczy, by twoja skóra odżyła, zyskała zdrowy koloryt, świeżość i blask. Podaruj jej to, czego potrzebuje, a odwdzięczy ci się najpiękniej, jak potrafi.