Zimą skóra nie ma łatwego życia. Zimno, ogrzewanie, brak słońca i świeżego powietrza – wszystko to odbija się na jej kondycji. Nic dziwnego, że kiedy w końcu robi się cieplej, chcesz dać jej trochę miłości i blasku. Jeśli marzysz o odświeżeniu cery, ale bez drastycznych kroków, peeling kawitacyjny może być strzałem w dziesiątkę. Delikatny, skuteczny i zupełnie bezbolesny.
Kawitacja – co to takiego?
Peeling kawitacyjny brzmi nieco złowrogo, ale to naprawdę przyjemny zabieg. Skóra jest delikatnie oczyszczana przy pomocy ultradźwięków. Kosmetyczka przesuwa po niej specjalną szpatułką, a fale dźwiękowe, w połączeniu z wodą, rozbijają martwy naskórek i zanieczyszczenia. Zabieg trwa krótko, nic nie boli i nie zostawia żadnych śladów. A efekt? Gładka, promienna cera, która aż chce się pokazać światu.
Dla kogo będzie idealny?
Zdecyduj się na ten zabieg, jeżeli twoja skóra potrzebuje odświeżenia, ale nie chcesz ryzykować podrażnień. Peeling kawitacyjny sprawdzi się praktycznie u każdej kobiety – bez względu na wiek czy typ cery. Masz cerę wrażliwą, naczynkową, a może problem z zaskórnikami? Ten zabieg poradzi sobie z tym wszystkim, a do tego jest na tyle delikatny, że spokojnie można go robić nawet przed ważnym wyjściem.
Dlaczego warto właśnie teraz, wiosną?
Bo wiosna to świetny moment na lekki detoks – także dla skóry. Peeling kawitacyjny nie powoduje łuszczenia ani przebarwień, więc spokojnie można go wykonać, nawet gdy słońce zaczyna świecić mocniej. To też dobry start przed bardziej zaawansowaną pielęgnacją – odświeżona skóra lepiej chłonie wszystkie kosmetyki. Po prostu: im szybciej zadbasz o cerę, tym szybciej poczujesz się lżej i pewniej.
Jeśli czujesz, że twoja skóra potrzebuje oddechu po zimie, peeling kawitacyjny może być świetnym pierwszym krokiem. Kilkanaście minut relaksu i efekt, który widać od razu. Bez bólu, bez stresu, bez ryzyka.