Oto najmodniejsza fryzura 2026 roku. Gwiazdy z dumą prezentowały ją na gali Złotych Globów

Bob wraca na salony – i to w wielkim stylu. Podczas gali Złotych Globów 2026 gwiazdy udowodniły, że to właśnie to cięcie będzie fryzjerskim numerem jeden nadchodzących miesięcy. Prosty, hollywoodzki, retro albo nonszalancki – bob pokazuje, że potrafi dopasować się do każdej kobiety i każdego typu włosów, także tych cienkich.

Czerwony dywan Złotych Globów od lat wyznacza nie tylko kierunki w modzie, ale też w trendach fryzjerskich. W tym roku trudno było nie zauważyć jednego wspólnego mianownika. Zamiast spektakularnych upięć, fal godnych baśniowej księżniczki czy skomplikowanych koków, gwiazdy postawiły na cięcie, które znamy doskonale – boba. I to w najróżniejszych odsłonach.

Emma Stone, Ayo Edebiri, Selena Gomez, Maura Higgins czy Rose Byrne udowodniły, że bob w 2026 roku nie będzie nudny ani zachowawczy. Wręcz przeciwnie – to fryzura z charakterem, która potrafi być zarówno minimalistyczna, jak i bardzo glamour.

Idealny wybór dla cienkich włosów

Bob ma jedną ogromną zaletę: działa na cienkie włosy jak dobra iluzja optyczna. Długość sięgająca linii brody lub ramion sprawia, że fryzura wygląda na pełniejszą, a kosmyki zyskują strukturę. Szczególnie dobrze sprawdza się tzw. blunt bob, czyli cięcie o równej, zdecydowanej linii. Prosto, ale z pazurem.

To także idealna fryzura dla kobiet żyjących w biegu. Nie wymaga godzin stylizacji ani skomplikowanych zabiegów. Czasem wystarczy szczotka, suszarka i odrobina kosmetyku unoszącego włosy u nasady. Reszta robi się sama.

Emma Stone i nowoczesny blunt bob

Emma Stone zaprezentowała na gali ultranowoczesną wersję boba – prostą, lekko nonszalancką, z wyraźnym przedziałkiem. Rude włosy obcięte niemal "od linijki" wyglądały świeżo i bardzo współcześnie. Całość miała w sobie luz, ale i elegancję, dokładnie taką, jakiej oczekujemy od fryzur w 2026 roku. To propozycja dla tych, które lubią prostotę, ale nie chcą wyglądać banalnie.

Hollywoodzki glamour w wydaniu Ayo Edebiri

Zupełnie inną drogą poszła Ayo Edebiri. Jej bob był ukłonem w stronę starego Hollywood – pełen objętości, sprężysty, z delikatnie podwiniętymi końcówkami. Włosy uniesione u nasady i miękko opadające na twarz stworzyły efekt fryzury „jak z filmu”. To dowód na to, że nawet cienkie kosmyki mogą wyglądać spektakularnie, jeśli dostaną odpowiednią formę i stylizację.

Krótki bob Jessie Buckley – minimalizm z twistem

Jessie Buckley postawiła na krótszą wersję boba, gładko zaczesaną do tyłu i odsłaniającą uszy. To fryzura, która świetnie sprawdzi się przy zapuszczaniu włosów po pixie cut. Minimalistyczna, nowoczesna, ale z subtelnym nawiązaniem do lat 90. i fryzur sprzed dekad. W 2026 roku takie proste formy będą wyjątkowo pożądane.

Dłuższy bob Rose Byrne dla fanek klasyki

Dla tych, które nie chcą radykalnych zmian, idealnym rozwiązaniem może być long bob. Rose Byrne pokazała, że wersja sięgająca ramion nadal ma ogromny potencjał. Delikatna objętość u nasady, lekko asymetryczna grzywka i subtelne pasemka sprawiły, że fryzura wyglądała naturalnie, świeżo i bardzo kobieco.

Selena Gomez i Maura Higgins – powrót do retro

Selena Gomez zachwyciła misternej stylizacji inspirowanej Złotą Erą Kina. Precyzyjne fale, połysk i perfekcyjna forma nadały bobowi rzeźbiarskiego charakteru. Z kolei Maura Higgins wybrała wersję opartą na falowanych włosach, z mocnym uniesieniem u nasady i asymetrycznym przedziałkiem. Obie stylizacje pokazują, że retro wciąż ma się świetnie – i w 2026 roku będzie widoczne nie tylko na czerwonym dywanie.

Jeśli ktoś zastanawiał się, czy bob jeszcze wróci do łask, gala Złotych Globów rozwiała wszelkie wątpliwości. W 2026 roku to właśnie on będzie fryzjerskim hitem. 

Jeleniewska nie chce być jak Żugaj. Tak wspomina spotkanie z Seleną Gomez!