2016 Challenge w świecie mody i makijażu. Wspominamy trendy sprzed dekady 

Internet znowu odpala tryb wspomnień. W ramach 2016 Challenge z zakurzonych folderów i starych galerii wracają zdjęcia sprzed dziesięciu lat – z czasów, gdy makijaż nie znał litości, dodatki grały pierwsze skrzypce, a styl miał być widoczny już z drugiego końca ulicy. To nie tylko sentymentalna zabawa, ale i dowód na to, jak bardzo zmieniło się nasze myślenie o modzie i urodzie.

2016 Challenge w świecie mody i makijażu. Wspominamy trendy sprzed dekady

i

Autor: Freepik.com

W 2016 roku nikt nie udawał, że moda jest niewidzialna. Styl miał robić wrażenie, a najlepiej – wywoływać efekt wow. Media społecznościowe rosły w siłę, influencerzy zaczynali dyktować trendy, a inspiracje krążyły między Nowym Jorkiem, Los Angeles i europejskimi stolicami szybciej, niż zdążyliśmy je nazwać.

To był moment, gdy perfekcja była celem samym w sobie. Zdjęcia miały wyglądać jak po retuszu, nawet jeśli robiono je telefonem w windzie.

Uroda: makijaż jako manifest 

Twarz wyrzeźbiona od linijki

Konturowanie przestało być trikiem dla profesjonalistów, stało się codziennością. Ciemniejsze i jaśniejsze odcienie pracowały razem, żeby zmienić rysy, podkreślić kości policzkowe i nadać twarzy instagramowy kształt.

Blask bez umiaru

Rozświetlacz był obowiązkowy. Im mocniejszy efekt, tym lepiej. Skóra miała odbijać światło i przyciągać spojrzenia – subtelny połysk nie robił wtedy kariery.

Brwi na pierwszym planie

Wyraźne, gęste, często idealnie symetryczne. Brwi stały się jednym z najważniejszych elementów makijażu i znakiem rozpoznawczym tamtych lat.

Usta w wersji matte

Błysk ustąpił miejsca matowi. Królowały głębokie odcienie, które dodawały stylizacjom charakteru i pewnej powagi, nawet jeśli reszta looku była bardzo casualowa.

Fale jakby od niechcenia

Włosy miały wyglądać swobodnie, ale każdy wiedział, ile pracy kosztował ten efekt. Lokówki, spraye i przedziałek na środku były codziennością.

Manicure jak z przyszłości

Metaliczne i holograficzne paznokcie wyglądały nowocześnie, momentami wręcz kosmicznie. To był detal, który miał robić różnicę.

Moda: między ulicą a Instagramem 

Chokery – mały detal, wielki powrót

Cienkie paski na szyi stały się symbolem dekady. Nosiło się je bez względu na okazję i porę dnia.

Sportowe elementy w kobiecej szafie

Bomberki i czapki z daszkiem przestały być zarezerwowane dla sportowych stylizacji. Moda uliczna wchodziła do mainstreamu pełną parą.

Odsłonięte ramiona i bieliźniane akcenty

Bluzki typu hiszpanka i sukienki inspirowane halkami podkreślały sylwetkę, ale w sposób pozornie niewinny. Warstwowość była kluczem.

Kozaki, które robiły całą stylizację

Modele za kolano dominowały w jesiennych i zimowych zestawach. Często to one grały główną rolę, a reszta była tylko tłem.

Denim jako baza wszystkiego

Dżins nie znał ograniczeń. Kurtki, spodnie, spódnice, total looki – im więcej, tym lepiej.

Dlaczego dziś znów do tego wracamy? 

Dziesięć lat później moda jest bardziej zachowawcza, a hasła o naturalności i wygodzie brzmią zupełnie inaczej niż wtedy. 2016 Challenge pokazuje jednak coś ważnego: tamta dekada uczyła odwagi. Uczyła, że styl może być głośny, przerysowany i bez wstydu.

Nie wszystkie trendy przetrwały próbę czasu, ale wiele z nich wraca w nowej, spokojniejszej wersji. Z tamtych lat zostaje przede wszystkim jedno – przekonanie, że moda to zabawa, a nie regulamin. 

Źródło: Onet