Spis treści
- Lech Poznań i Górnik Zabrze zmierzą się 16 lipca w walce o Superpuchar Polski.
- Przed spotkaniem PZPN nieoczekiwanie podjął decyzję, która wywołała oburzenie w poznańskim obozie.
- Niels Frederiksen, trener Lecha, otwarcie skrytykował działania związku, określając je mianem braku szacunku do zespołu.
Trener Lecha Frederiksen uderza w PZPN przed Superpucharem z Górnikiem
Podczas gdy uwaga kibiców skupia się na decydujących rozstrzygnięciach mistrzostw świata, polska piłka klubowa budzi się do życia. Zmagania w nowym sezonie, jak to bywa w rodzimym futbolu, zainauguruje potyczka o Superpuchar Polski. Długo spekulowano nad terminem i miejscem tego spotkania, ponieważ PZPN i władze klubów nie mogły dojść do kompromisu. Ostatecznie ustalono, że mistrz kraju podejmie triumfatora Pucharu Polski w Poznaniu 16 lipca. Niestety, radość z nadchodzącego meczu przyćmiło kolejne nieporozumienie organizacyjne, które ujrzało światło dzienne zaledwie dobę przed pierwszym gwizdkiem.
Kacper Tomasiak najlepszy w Szczyrku. Zimowy mistrz wygrywa już w lipcu!
Frederiksen zdziwiony postawą władz
Podczas oficjalnej konferencji prasowej przed meczem, szkoleniowiec Lecha nie krył swojej irytacji. Niels Frederiksen ujawnił, że Polski Związek Piłki Nożnej w ostatniej chwili zdecydował o wdrożeniu nowych zasad gry, które kibice mogą obecnie obserwować podczas mundialu. Trener podkreślił, że przekazanie suchej informacji na ten temat, bez przeprowadzenia stosownych szkoleń i prezentacji ze strony związku, jest sytuacją absolutnie kuriozalną i niedopuszczalną.
Zmiany w regulaminie obejmują między innymi bardziej rygorystyczne kary za opóźnianie gry oraz kontrowersyjne pokazywanie czerwonych kartek zawodnikom zasłaniającym usta podczas rozmów z rywalami.
Oczekiwałbym, że jeśli jest taka zmiana przepisów, to jakiś sędzia przyjedzie i wytłumaczy drużynie, na czym polegają zmiany. Jutro będzie to przedstawiał... nasz kierownik drużyny. Nie jest to poważna sytuacja. Kierownik to nie sędzia i nie ma pełnych kompetencji na temat zasad gry. Jeśli PZPN jest organizatorem meczu, to powinien nieco poważniej podchodzić do takich spraw. Myślę, że to brak szacunku do klubu, a informowanie na dzień przed meczem bez żadnego szkolenia i wizyty kogoś ze związku jest niepoważne - grzmiał szkoleniowiec Lecha.
Na domiar złego, w tym roku drużyny rywalizujące o Superpuchar nie otrzymają żadnych gratyfikacji finansowych, co potwierdził sam związek w wypowiedzi dla portalu Roosevelta 81. W ubiegłych latach triumfator mógł liczyć na kwotę rzędu 200 tysięcy złotych, podczas gdy przegrany otrzymywał połowę tej sumy.