Spis treści
Helena Norowicz i Marian Pysznik pobrali się z powodów praktycznych
Para poznała się w trakcie edukacji na łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Z początku przyszła gwiazda ignorowała zaloty rówieśnika, kierując swoje zainteresowanie ku starszemu studentowi. Marian Pysznik wykazał się jednak ogromną determinacją. Kiedy artystka zachorowała, godzinami przesiadywał przy jej łóżku w akademiku, co ostatecznie przełamało jej opory.
Bardzo mi się wtedy podobał, bo był bardzo delikatny, opiekuńczy i sobie pomyślałam, no taki facet nadaje się na męża. Potem jeszcze długo żeśmy byli tacy, że naszym ślubem było słowo, że jesteśmy mężem i żoną. Mieliśmy działkę niedaleko, no 70 kilometrów, i wtedy mąż mówi: "Słuchaj, trzeba jednak wziąć, to niczego nie zmieni, ale do spraw, które się załatwia, trzeba zarejestrować czy wziąć ślub". No i wzięliśmy ślub
Wspominała aktorka w rozmowie z Wiktorem Słojkowskim, opublikowanej w serwisie Kozaczek. Mury uczelni opuszczali już jako oficjalne małżeństwo. Jak wyznała po latach sama zainteresowana, zawarcie związku podyktowane było głównie zdrowym rozsądkiem. Artystka stanowczo zrezygnowała z przyjęcia nazwiska partnera, co miało swoje konkretne powody.
Nie przeszłam na jego nazwisko, dlatego że jego nazwisko jest takie dobre do komentarza, bo "pysznik", czyli taka pyszniąca się osoba, więc niech on będzie Pysznik, a ja będę Norowicz, czyli norką, która gdzieś się chowa w norach
Przeczytaj także: 91-letnia Helena Norowicz wybrała własne miejsce pochówku. Postanowiła wyręczyć innych
Gwiazda odkryła liczne romanse męża
Jak ocenia sama artystka, jej relacja z mężem od początku należała do dość nietypowych. Choć łączyła ich silna więź, Marian Pysznik regularnie angażował się w poboczne romanse i miłostki. Szokująca prawda o niewierności partnera dotarła do aktorki dopiero po wielu latach trwania małżeństwa. Wstrząśnięta tymi doniesieniami, natychmiast zażądała zdecydowanych kroków i rozstania.
Zaproponowałam, żebyśmy się rozwiedli, ale mąż nie chciał. A ja sobie myślałam, że w takim razie straciłam zaufanie do innych osób, które ewentualnie by mi coś proponowały. No to już pozostałam w tym związku, który jest, bo ten związek mnie chronił przed innymi pomyłkami
Marian Pysznik nie chciał zostawić żony
Najbardziej dotkliwym ciosem nie były same zdrady, ale fakt, że mąż aktorki doczekał się potomstwa z inną kobietą. Zamiast eskalować konflikt, gwiazda wykazała się ogromnym zrozumieniem wobec tej niezwykle skomplikowanej sytuacji.
W pewnym momencie pojawiła się taka dziewczyna, która urodziła mu dziecko. Ja powiedziałam, że on ma wszelkie prawa tym dzieckiem się zajmować i być ojcem przede wszystkim
Opowiedziała w wywiadzie udzielonym portalowi Świat Gwiazd. Helena Norowicz aktywnie namawiała partnera, aby na stałe przeniósł się do nowej rodziny i zaczął życie z kochanką. Aktor kategorycznie odmówił przeprowadzki i stanowczo zablokował formalne zakończenie małżeństwa.
To jest szok i rozpacz, a z drugiej strony też zastanawianie się, czy skazywanie się na samotność jest dobre. Bo on w żadnym wypadku nie chciał ode mnie odejść. Jak nie chciał, to zostaliśmy, tylko że to było białe małżeństwo. Byliśmy razem, ale bez bycia w związku
Gwiazda odważyła się ujawnić bolesne sekrety swojej relacji dopiero po śmierci męża. Co zaskakujące, mimo tak wielu doznanych krzywd, zmarły artysta wciąż nazywany jest przez nią największą miłością życia.