Andrzej Beya-Zaborski zmarł po długiej chorobie. Grał w uwielbianych polskich komediach

Pojawiły się niezwykle przykre informacje dla świata polskiej kultury. Nie żyje Andrzej Beya-Zaborski, uwielbiany przez widzów za swoje kreacje w serii filmowej „U Pana Boga za piecem”. Aktor zmarł w wieku 75 lat, a smutną wiadomość o jego odejściu przekazał oficjalnie Białostocki Teatr Lalek.

Andrzej Beya-Zaborski nie żyje. Teatr żegna cenionego artystę

Białostocki Teatr Lalek przekazał opinii publicznej bardzo przykre wieści. Andrzej Beya-Zaborski odszedł 11 sierpnia 2026 roku, mając 75 lat. Placówka kulturalna, z którą aktor blisko współpracował przez ogromną część swojej kariery zawodowej, opublikowała w mediach społecznościowych krótki, lecz niezwykle przejmujący komunikat. Poinformowano w nim, że zasłużony artysta zmarł w nocy w wyniku długotrwałych problemów zdrowotnych.

ZOBACZ TAKŻE: Andrzej Morozowski nie żyje. Gwiazdy pożegnały słynnego dziennikarza

"Budka suflera" straciła kolejną gwiazdę. Ci muzycy odeszli na zawsze

"Smutna wiadomość... Andrzej Beya-Zaborski, wieloletni aktor BTL, zmarł dzisiejszej nocy po wieloletniej chorobie. Miał 75 lat”

W opublikowanym oświadczeniu przedstawiciele Białostockiego Teatru Lalek złożyli również głębokie wyrazy współczucia dla rodziny i najbliższych przyjaciół zmarłego. Instytucja nie zdradziła jednak, z jaką dokładnie dolegliwością zmagał się artysta przed śmiercią. Bez wątpienia odejście tego niezwykłego twórcy stanowi ogromny cios dla całego rodzimego środowiska teatralnego i filmowego.

Kim był Andrzej Beya-Zaborski? Zasłynął rolami u Jacka Bromskiego

Przyszły artysta przyszedł na świat w 1953 roku. Swoją zawodową ścieżkę związał w dużej mierze ze scenami w Białymstoku, gdzie zaskarbił sobie ogromny szacunek zarówno wśród lokalnej publiczności, jak i kolegów z branży. Ogólnopolską sławę i ogromną sympatię widzów zyskał jednak przede wszystkim dzięki produkcjom kinowym oraz telewizyjnym. Na wielkim ekranie zapisał się w pamięci Polaków za sprawą kultowych już komedii – wystąpił w takich hitach jak „U Pana Boga za piecem", „U Pana Boga w ogródku" oraz „U Pana Boga za miedzą". Gwiazdor specjalizował się w wyrazistych i bardzo charakterystycznych kreacjach drugoplanowych czy epizodycznych, genialnie odnajdując się w lżejszym repertuarze, choć z równym powodzeniem grywał trudne role dramatyczne. Jego strata pozostawi ogromną pustkę w polskim świecie aktorskim.