1000 zł za wizytę u ginekologa. Znana lekarka ujawnia, skąd biorą się tak ogromne kwoty w gabinetach

2026-07-09 13:44

Temat wynagrodzeń w branży medycznej nieustannie budzi gigantyczne emocje. W obliczu społecznej debaty o milionowych pensjach specjalistów oraz szykowanych reformach państwowych, głos w sprawie zabrała Katarzyna Mensah. Popularna influencerka wytłumaczyła powody wysokich cenników.

Katarzyna Mensah zabiera głos w sprawie 1000 zł za wizytę u ginekologa

Funkcjonująca w internecie pod pseudonimem Medmystory Katarzyna Mensah skomentowała wątpliwości jednej z obserwatorek. Użytkowniczka wprost zapytała o koszty prywatnych porad, sugerując, że tysiąc złotych to zdecydowanie zbyt wygórowana opłata.

Medyczka szybko zareagowała, zaznaczając stanowczo, że końcowa kwota za usługę nie może być mierzona wyłącznie w minutach spędzonych na badaniu. Dokładnie tak podsumowała tę kwestię w swojej internetowej odpowiedzi:

1000 zł to dużo i doskonale rozumiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić. Ale płaci się nie za pół godziny czy godzinę wizyty tylko za kilkanaście lat nauki, doświadczenie, tysiące przeprowadzonych zabiegów i odpowiedzialność za zdrowie pacjentek.

Należy wyraźnie podkreślić, że przytoczona suma wcale nie odnosi się do cennika samej Katarzyny Mensah. W rzeczywistości jest to opłata za specjalistyczną poradę położniczą u profesora Macieja W. Sochy, funkcjonującego w sieci jako "Nagi Ginekolog", z którym influencerka-lekarka na co dzień współpracuje.

Zobacz także: QUIZ. slang pielęgniarek i medyków. Sprawdź czy wiesz, jak rozmawia ze sobą służba zdrowia

Stawki lekarzy na równi z prawnikami. Katarzyna Mensah ocenia problem

To nie był jednak koniec wywodów specjalistki. Influencerka wyraźnie zaznaczyła, że równie wysokie kwoty pobierane przez reprezentantów innych szanowanych profesji z reguły przechodzą bez echa i nie wywołują tak ogromnego społecznego oburzenia.

Co ciekawe, podobne stawki u notariuszy czy prawników zazwyczaj nie wywołują takich dyskusji. A od lekarzy oczekujemy najwyższych kompetencji, często jednocześnie podważając wartość ich pracy.

Wypowiedź influencerki doskonale trafiła w czas trwającej dyskusji o medycznych pensjach. Kwestia ta od wielu tygodni nie schodzi z nagłówków gazet za sprawą kolejnych doniesień o astronomicznych zyskach specjalistów zatrudnianych w ramach umów cywilnoprawnych.

Ogromne poruszenie wywołały niedawno dane dotyczące rocznych zysków Dawida Kacprzyka, wykonującego obowiązki w warszawskim Szpitalu Południowym. Z przedstawionych informacji wynikało, że przed ukończeniem specjalizacji zdołał on zainkasować blisko 1,6 miliona złotych w zaledwie rok. Opinia publiczna żyła również historią zespołu neurochirurgów, który według doniesień prasy fakturował wykonane świadczenia na niebotycznie wysokie sumy.

Ministerstwo Zdrowia zapowiada zmiany w rozliczaniu medyków

Rosnące oburzenie społeczne wymusiło na resorcie zdrowia deklarację konkretnych reform w obszarze opłacania kadry medycznej. Głównym założeniem decydentów jest szeroka cyfryzacja, a także pełne uporządkowanie pensji pracowników placówek leczniczych i większa jawność ich finansów. Działania te w perspektywie mają usprawnić i uczytelnić cały krajowy system opieki.

NAJSZTUB OSTRO O LEKARZACH "TO SŁUŻBA, NIE BANKOMAT ZDROWIA!"
Sonda
Czy państwo powinno ostrzej kontrolować czas pracy i zarobki lekarzy finansowane z publicznych pieniędzy?