Kazimierz Budny po 86 latach, został pochowany na cmentarzu w Koninie. W pogrzebie, który miał charakter państwowy, odnalezionego po kilkudziesięciu latach tragicznie zmarłego krewnego. pożegnało kilka pokoleń bliskich.
Po wielu latach oczekiwania i poszukiwań możemy wreszcie godnie pożegnać naszego dziadka. Możemy powiedzieć: dziadku, wróciłeś do nas, wróciłeś do swojej rodziny. Żegnamy dobrego człowieka – męża, ojca, ojczyma i dziadka. Człowieka dobrego, kochającego, oddanego rodzinie. Choć nie znaliśmy go osobiście, wzrastaliśmy z opowieścią o nim. Był obecny w pamięci babci Stanisławy, syna Zygfyda, całej rodziny. Był zapamiętany jako dobry mąż, kochający ojciec i ojczym.
mówiła prawnuczka Kazimierza Budnego, Izabela Błaszkowiak.
Ceremonia zakończyła się kilkudziesięcioletnie poszukiwania Kazimierza Budnego. Urodzony w 1903 r. w miejscowości Ladorudz, mężczyzna zginął w 1940 r. W listopadzie 1939 r. został wezwany na posterunek żandarmerii w Koninie. Nigdy z niego nie wrócił. Jego żona, Stanisława, ostatni raz widziała go w lutym 1940 roku. 27 lutego 1940 r. Kazimierz Budny został wywieziony do lasu koło Dąbrowic. Tam wraz z innymi przetrzymywanymi przez Niemców Polakami został rozstrzelany, a następnie pogrzebany w zbiorowej mogile.
Finał tej wzruszającej historii był możliwy, dzięki zaangażowaniu wielu ludzi. Jednym z nich jest Jan Czaja, człowiek kochający i dbający o historię.
Czuję radość, czuję satysfakcję, chociaż jedna osoba, ale została zidentyfikowana i rodzina mogła pochować swojego dziadka i jeszcze nieco dalej. Naprawdę jestem szczęśliwy. To wszystko dla dobra naszego kraju, dla dobra historii, dla dobra pamięci i dla uczczenia tych, którzy oddali życie, abyśmy my mogli żyć w wolnym kraju, niepodległym kraju.
Szczątki Kazimierza Budnego, złożono do grobu na cmentarzu parafialnym w Koninie.