Po ponad dwóch latach od ekshumacji ofiar wojennej zbrodni w lesie w Turach, szczątki zamordowanych powróciły, ale nie do miejsca, gdzie zginęli z rąk Niemców. Na miejsce spoczynku wybrano cmentarz w Kościelcu. To tutaj odbyły się oficjalne uroczystości pogrzebowe.
Ważne jest, żeby była pamięć, troska o te miejsca, a przede wszystkim pamięć o ludziach, którzy byli zamordowani. To jest dla mnie najważniejsze.
Mówił Jan Czaja, miłośnik historii.
86 lat temu w Turach prawdopodobnie 15 osób zostało rozstrzelanych przez przez niemieckich okupantów. Ofiary, były przetrzymywane wcześniej prawdopodobnie w areszcie na ul. Wodnej w Koninie, nie zostały nigdy zidentyfikowane, a ich historia pozostawała nieznana przez dekady. Mogłoby się wydawać, że pochówek z honorami w godnym miejscu zakończy tą historię.
Dzięki nowoczesnym technologiom genetycznym i współpracy rodzin, istnieje realna szansa na to, że uda się odzyskać imiona i nazwiska osób, które poniosły śmierć w wyniku represji wojennych. To nie tylko krok w kierunku przywrócenia godności ofiarom, ale także możliwość zamknięcia bolesnych rozdziałów w historii wielu rodzin, które do tej pory nie wiedziały, gdzie spoczywają ich bliscy.