Spór o to, kto ma prawo wykonywać zabiegi medycyny estetycznej, ciągnął się latami i co jakiś czas pojawiał się w publicznej dyskusji. W międzyczasie rynek rósł, ofert przybywało, a pacjenci nie zawsze wiedzieli, komu właściwie powierzają swoje zdrowie. Najnowszy komunikat Ministerstwa Zdrowia ma ten chaos przynajmniej częściowo uporządkować.
Zabiegi estetyczne to procedury medyczne
Jak wskazano w komunikacie, zabiegi naruszające ciągłość skóry mają charakter inwazyjny, a więc medyczny. Oznacza to, że mogą je wykonywać wyłącznie osoby posiadające prawo wykonywania zawodu lekarza lub lekarza dentysty.
Przedstawiciele samorządu lekarskiego zwracają uwagę, że to ważny sygnał, na który środowisko czekało od dawna. Komunikat nie jest wprawdzie przepisem prawa, ale może mieć znaczenie praktyczne – choćby w sprawach sądowych dotyczących powikłań po zabiegach. Dla wielu pacjentów to również czytelna wskazówka, gdzie kończy się kosmetyka, a zaczyna medycyna.
Kto może wykonywać takie procedury?
Resort zdrowia podkreśla, że szczególne kompetencje w tym zakresie mają lekarze dermatolodzy, wenerolodzy i chirurdzy plastyczni. Zabiegi mogą wykonywać także inni lekarze oraz dentyści, pod warunkiem że ukończyli odpowiednie szkolenia i posiadają certyfikaty.
Jednocześnie zaznaczono coś, co dla części branży może być zimnym prysznicem – żadne kursy ani certyfikaty nie nadają uprawnień osobom bez wykształcenia medycznego. Innymi słowy, weekendowe szkolenie nie zastąpi kilku lat studiów i praktyki klinicznej.
Lista procedur, które wymagają uprawnień lekarskich
W standardach certyfikacji opracowanych przez Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego wymieniono szereg zabiegów zaliczanych do medycyny estetyczno-naprawczej. Wśród nich są m.in.:
- podawanie toksyny botulinowej,
- wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego,
- terapia osoczem bogatopłytkowym,
- lasery wysokoenergetyczne,
- peelingi średniogłębokie i głębokie,
- nici medyczne,
- lipotransfer i lipoliza iniekcyjna.
Jednocześnie doprecyzowano, że nie wszystkie popularne zabiegi trafiły na tę listę. Mezoterapia mikroigłowa czy procedury wykonywane urządzeniami dopuszczonymi do użycia także przez osoby bez wykształcenia lekarskiego nie zostały objęte tym ograniczeniem.
Dlaczego to ważne dla pacjentów?
Lekarze od lat podkreślają, że nawet pozornie drobne zabiegi mogą wiązać się z powikłaniami – od reakcji alergicznych po poważne uszkodzenia tkanek. W praktyce wiele zależy nie tylko od samego preparatu, lecz także od wiedzy o anatomii, umiejętności reagowania na komplikacje i dostępu do zaplecza medycznego.
Dla pacjentów komunikat ministerstwa może być więc czymś więcej niż tylko urzędowym stanowiskiem. To przypomnienie, że w pogoni za szybkim efektem nie warto iść na skróty, bo zdrowie – jak to się mówi – ma się tylko jedno.
Źródło: PAP