Czy pamiętasz ten niesamowity moment, gdy w szarym 1980 roku z głośników popłynął drapieżny, elektryzujący głos Kory śpiewającej o boskim Buenos Aires? Ten jeden utwór z miejsca stał się hymnem pokolenia spragnionego wolności i dalekich podróży. Maanam ze swoim debiutanckim singlem dosłownie rozbił bank. Ich legendarny występ na festiwalu w Opolu przeszedł do historii jako moment, który bezpowrotnie zakończył epokę grzecznej polskiej estrady.
Skąd wziął się tekst o boskim Buenos Aires?
Większość z nas kojarzy ten utwór z buntem i tęsknotą za wielkim światem. Mało kto jednak wie, że genialny tekst Kory powstał przez zupełny przypadek i ma niezwykle zaskakujące korzenie. Artystka stworzyła go, inspirując się fragmentem argentyńskiej powieści pod tytułem Żeby cię lepiej zjeść autorstwa Eduardo Gudino Kieffera. Książka ta na krótki moment wpadła w jej ręce i od razu stała się źródłem niezwykłej inspiracji. Słowa piosenki to w rzeczywistości kompilacja wywiadu, jaki argentyński dziennikarz gazety La Republica przeprowadził z celebrytką o imieniu Gladys. Dziewczyna była akurat świeżo upieczoną zwyciężczynią konkursu piękności promującego krem do ciała. Gladys była postacią pustą, zmanierowaną i pozbawioną jakiegokolwiek obycia w mediach. Rozmowa z nią dotyczyła w zasadzie niczego, a jej stosunek do dziennikarza był skrajnie lekceważący i kapryśny.
Dlaczego pusta celebrytka dała Polakom wolność?
Dla przeciętnego Polaka, który w tamtych latach mógł podróżować wyłącznie po krajach bloku wschodniego, nazwa Buenos Aires brzmiała jak inna galaktyka. Wspomnienie ekskluzywnego szampana i dalekich podróży wplecione w tekst piosenki błyskawicznie działało na wyobraźnię. Monolog z książki, choć banalny w swoim oryginalnym kontekście, w ustach Kory stał się potężnym manifestem niezależności. Był to genialny artystyczny przemyt odrobiny egzotyki do kraju spowitego ponurą rzeczywistością. Wokalistka celowo chciała wpuścić trochę świeżego powietrza do ówczesnej szarzyzny PRL. Choć tekst powstał przypadkowo, to właśnie ten specyficzny dialog dał Polakom upragnione poczucie nieskrępowanej wolności.
Jak powstało to legendarne brzmienie?
Zanim utwór trafił na szczyty, przeszedł ciekawą drogę i został zarejestrowany podczas pierwszej sesji w Katowicach w bardzo surowej wersji. Dopiero kilka miesięcy później muzycy dopracowali go w Lublinie, nagrywając jednocześnie ścieżkę dźwiękową do filmu Wielka majówka. Utwór zachwycał niesamowitą, pulsującą energią. Marek Jackowski skomponował muzykę i zagrał partię gitary rytmicznej, stylizując ją na legendarnego Keitha Richardsa z The Rolling Stones. Co ciekawe, tej piosence niemal zupełnie brakowało klasycznej aranżacji. Została zagrana w najprostszy możliwy sposób, a muzycy częściowo po prostu improwizowali w studio i na scenie. Podczas historycznego koncertu w Opolu gitarzysta Ryszard Olesiński musiał nawet pożyczyć instrument od kolegi po fachu. Słynne, drapieżne solówki zgrał na gitarze Fender Stratocaster, którą udostępnił mu sam Jan Borysewicz.
Występ, który zmienił wszystko na zawsze
Kiedy Maanam wszedł na opolską scenę, publiczność zgromadzona przed telewizorami przeżyła prawdziwy szok kulturowy. Kora zaprezentowała się w zupełnie innej stylistyce niż ówczesne, tradycyjne gwiazdy polskiej muzyki pop. Krótko ścięte włosy, niesamowita dynamika ruchów i drapieżny wizerunek wokalistki całkowicie zdemolowały dotychczasową estetykę festiwalu. Po tym występie menedżer grupy Dżamble, Adam Galas, wypowiedział słynne słowa o symbolicznym zakończeniu dotychczasowej epoki. Dzięki telewizyjnej transmisji Maanam z dnia na dzień stał się głosem całego pokolenia. Utwór Boskie Buenos wraz z umieszczoną na drugiej stronie singla Żądzą pieniądza otworzył zespołowi drzwi do wielkiej, ogólnokrajowej kariery. Dziś, po ponad czterech dekadach od tamtego Opola, ta piosenka wciąż wywołuje dokładnie te same ciarki i przypomina o sile prawdziwego buntu.