Elektryczne Gitary znane są z wesołych piosenek. Jeden ich utwór skrywa jednak dramatyczną historię

2026-09-11 12:02

Większość z nas kojarzy ten utwór z nostalgiczną melodią, nie znając jego mrocznej tajemnicy. Za piosenką Elektrycznych Gitar kryje się prawdziwa historia ucieczki przez żelazną kurtynę, pościgu i dramatu, którego finałem był wyrok śmierci.

Kuba Sienkiewicz z zespołu Elektryczne Gitary śpiewa do mikrofonu i gra na gitarze. O historii piosenki przeczytasz w Eska2.
Autor: Festiwal, Forever Young, Koncert, Mikrofon, Plan Amerykański, Scena, Sierpień 2018, Sopot 2018, Top Of The Top Festival, Top Of The Top Festival 2018, Top Of The Top Sopot Festival - Wtorek, Tvn, Gita/ AKPA

Większość z nas kojarzy Elektryczne Gitary z radosnymi hitami, które śpiewały całe pokolenia podczas wakacyjnych podróży. Jednak gdy w radiu wybrzmiewają pierwsze, nostalgiczne takty utworu "Ucieczka 5:55", na plecach natychmiast pojawia się gęsia skórka. Wielu z nas pamięta ten moment, gdy po raz pierwszy usłyszeliśmy te dźwięki w radiowych głośnikach. Choć Elektryczne Gitary kojarzyły się głównie z humorem, ten utwór uderzał w zupełnie inne, głębokie struny wrażliwości.

Za chwytliwą melodią z charakterystycznym saksofonem i trąbką kryje się bowiem prawdziwy dramat, który rozegrał się u progu lat pięćdziesiątych. Kuba Sienkiewicz z właściwym sobie wyczuciem stworzył balladę o człowieku, który postawił wszystko na jedną kartę. Bohaterem tej historii jest młody sierżant Jan Kępa, zastępca dowódcy strażnicy wojsk ochrony pogranicza w Pokrzywnej. Wiosną 1951 roku podjął on dramatyczną decyzję, która na zawsze zmieniła losy jego oraz ośmiu towarzyszących mu osób.

Groby autorów wierszyków, bajek, piosenek i kołysanek dla dzieci. Niezapomniani

Kim był człowiek z piosenki Elektrycznych Gitar?

Jan Kępa nie chciał dłużej służyć systemowi komunistycznemu i zaplanował ucieczkę na Zachód. Jego celem była amerykańska strefa okupacyjna, do której zamierzał dotrzeć przez Czechosłowację oraz Austrię. Sierżant doskonale zdawał sobie sprawę z ryzyka, jakie niosła za sobą próba sforsowania żelaznej kurtyny. Mimo to zebrał wokół siebie zaufaną grupę ludzi i wczesnym rankiem wyruszył w nieznane.

Dezercja w tamtych czasach była czynem niewybaczalnym, a aparat bezpieczeństwa natychmiast ruszył w pościg za uciekinierami. W obławie wzięły udział specjalne grupy operacyjne Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które przeczesywały przygraniczne lasy. Tragiczny finał nastąpił 17 marca, kiedy grupa została osaczona na terytorium Czechosłowacji. Po gwałtownej wymianie ognia z tamtejszym wojskiem uciekinierzy zostali zatrzymani i przekazani polskim władzom.

Dlaczego historia z piosenki "Ucieczka 5:55"wciąż porusza do łez?

Sąd wojskowy nie miał litości dla młodego sierżanta, który ośmielił się sprzeciwić władzy ludowej. Jan Kępa został skazany na karę śmierci i rozstrzelany w sierpniu 1951 roku w areszcie w Bytomiu. Wielu słuchaczy do dziś zadaje sobie pytanie, jak to możliwe, że piosenka o tak mrocznym finale potrafi jednocześnie nieść tyle ciepła. To zasługa genialnej aranżacji, która nie pozwala nam zapomnieć o ludzkim wymiarze tej tragedii.

Sienkiewicz nie ocenia, lecz snuje opowieść z perspektywy obserwatora, co potęguje uczucie melancholii. Melodia płynie niespiesznie, idealnie oddając atmosferę tamtego mglistego, marcowego poranka. To właśnie tę surową i bolesną prawdę Elektryczne Gitary ubrały w niezwykle nostalgiczną oprawę muzyczną. Kuba Sienkiewicz udowodnił, że potrafi pisać nie tylko o sprawach lekkich, ale też z ogromnym szacunkiem dotykać narodowych ran. Piosenka pochodzi z albumu zatytułowanego po prostu "Historia", na którym muzycy zmierzyli się z trudnymi momentami naszych dziejów. Zamiast patosu otrzymaliśmy jednak intymną opowieść, która zapada w pamięć na zawsze.

Jak brzmi wolność według Kuby Sienkiewicza?

Muzycznie utwór zachwyca bogatym instrumentarium, w którym banjo i harmonijka mieszają się z mocnym brzmieniem sekcji dętej. To właśnie te ciepłe, nieco staroświeckie dźwięki budują unikalny, nostalgiczny klimat, który tak bardzo kochają polscy fani. Gościnny udział trębacza Piotra Korzeniowskiego oraz saksofonisty Grzegorza Rytki dodał całości niezwykłej głębi, przypominającej dawne, jazzowe ballady. To brzmienie sprawia, że utwór idealnie nadaje się na wieczorne chwile zadumy. Słuchając "Ucieczki 5:55", trudno oprzeć się wrażeniu, że obcujemy z dziełem absolutnie wyjątkowym w dorobku grupy. Utwór ten potrafi przenieść słuchacza w czasie i zmusić do refleksji nad ceną, jaką kiedyś płacono za marzenia o wolności. Gdy wybrzmiewają ostatnie akordy perkusji Leona Paducha, w powietrzu pozostaje nostalgiczna cisza.

"Ucieczka 5:55" pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych arcydzieł polskiej sceny muzycznej, do którego warto wracać po latach. Dla wielu z nas ta piosenka to dowód na to, jak wielką siłę ma polski rock, potrafiący ocalić od zapomnienia losy zwykłych ludzi. Do dziś, gdy słyszymy ten charakterystyczny motyw, przed oczami staje nam tragiczny los młodego żołnierza z Pokrzywnej.