Ponad 40 raperów i 70-osobowa orkiestra. Tak JIMEK zamknął historię polskiego hip-hopu

2026-09-14 15:11

Ponad 40 artystów, 70-osobowa orkiestra i trzy godziny muzycznej podróży przez kilka dekad polskiego rapu. JIMEK wrócił na warszawskie Bemowo, aby zamknąć projekt, który wyprowadził hip-hopowe klasyki z klubów i osiedli na największe sceny. Finał okazał się jednak czymś więcej niż nostalgicznym spotkaniem legend.

Kiedy na jednej scenie pojawiają się Paktofonika, Pezet, Sokół, O.S.T.R., Molesta Ewenement, Eldo, Abradab, Łona i Bedoes, trudno mówić o zwykłym koncercie. JIMEK zebrał na warszawskim Lotnisku Bemowo artystów reprezentujących kilka pokoleń polskiego hip-hopu i postawił finałową kropkę w swoim monumentalnym projekcie. „Historia Polskiego Hip-Hopu. Rozdział III Ostatni” odbyła się 12 września 2026 roku. Widowisko trwało około trzech godzin, a klasykom polskiego rapu towarzyszyło brzmienie 70-osobowej orkiestry symfonicznej. Na scenie pojawiło się łącznie ponad 40 wykonawców.

Ponad 100 artystów na jednej scenie

Jeszcze przed koncertem lista ogłoszonych gości robiła wrażenie. Udział potwierdzili między innymi Molesta Ewenement, Paktofonika, Wzgórze Ya-Pa 3, O.S.T.R., Pezet, Sokół, Eldo, Abradab, Łona, Oskar83, Bedoes 2115 i Kosma Król. Ostatecznie skład okazał się jeszcze szerszy. W koncercie uczestniczyli również między innymi Fenomen, Grammatik, Mor W.A, Fu oraz Jakub Jan Bryndal. Obok pionierów pojawili się artyści, którzy zdobywali popularność już w czasach, gdy hip-hop był najważniejszym nurtem polskiej muzyki popularnej. Na Bemowie spotkały się więc bardzo różne etapy historii gatunku. Jedni pamiętają czasy kaset, nielegali i pierwszych osiedlowych składów. Inni zaczynali w świecie serwisów streamingowych, wielkich festiwali i milionowych odsłon. 

Radzimir Dębski - Breslau | Wywiady ESKA

Co JIMEK i jego goście zagrali na Bemowie?

Program koncertu został zbudowany z dwóch części. Pierwszą tworzyły klasyczne nagrania polskiego hip-hopu przygotowane w nowych, symfonicznych aranżacjach. Drugą stanowił materiał z producenckiego albumu JIMKA „ETIUDY na pianino, sampler, orkiestrę i kolegów”, po raz pierwszy wykonywany na żywo w tak rozbudowanej oprawie. Pełna, oficjalna setlista z kolejnością wszystkich utworów nie została dotąd opublikowana. Wiadomo jednak, że koncert nie polegał wyłącznie na odgrywaniu największych przebojów kolejnych gości. Fragmenty utworów, sample i charakterystyczne motywy zostały połączone w większą opowieść o rozwoju polskiego rapu. Właśnie w tym tkwiła największa siła projektu. Artyści nie pojawiali się na scenie tylko po to, by wykonać własny krótki zestaw. Stawali się bohaterami kolejnych rozdziałów historii rozpisanej przez JIMKA na orkiestrę, sampler, pianino i głosy raperów.

Paktofonika wróciła do rapowych fundamentów

Jednym z najbardziej symbolicznych punktów wieczoru była obecność Paktofoniki. Rahim i Fokus pojawili się wśród artystów reprezentujących przełomowy moment w rozwoju polskiej sceny. Tuż przed występem Rahim podkreślał, że powodzenie całego przedsięwzięcia nie było przypadkiem. JIMEK zna hip-hop od środka i nie potraktował orkiestry jak efektownego dodatku do rapowych utworów. Symfoniczne brzmienie miało wydobyć z nich nowe warstwy, ale nie odbierać im pierwotnej energii. Paktofonika nie była jedynym powrotem do fundamentów. Na scenie stanęli również przedstawiciele Wzgórza Ya-Pa 3, Molesty Ewenement, Grammatika, Fenomenu i Mor W.A. Dla części publiczności był to powrót do muzyki słuchanej przed laty z kaset i pierwszych płyt kompaktowych.

Bedoes podziękował Jimkowi ze sceny

Młodsze pokolenie reprezentowali między innymi Bedoes 2115, Oskar83 i Kosma Król. Ich obecność pokazywała, jak daleką drogę przeszedł polski rap – od muzyki walczącej o miejsce w mediach do gatunku zapełniającego największe obiekty. Bedoes w pewnym momencie zwrócił uwagę publiczności na samego gospodarza wieczoru. Podkreślił, że JIMEK nie realizuje tego projektu z konieczności, lecz z autentycznej fascynacji i potrzeby tworzenia.

On to robi z zajawki i pasji. On gra ze Snoop Doggiem

– mówił ze sceny Bedoes. Te słowa dobrze oddawały atmosferę koncertu. JIMEK nie ustawiał się ponad zaproszonymi artystami, choć to on odpowiadał za koncepcję, aranżacje i prowadzenie ogromnej orkiestry. Projekt został pomyślany jako wspólna opowieść o środowisku, które przez lata zmieniało się, dzieliło i ponownie spotykało na jednej scenie.

Orkiestra nie była dekoracją

Połączenie hip-hopu z orkiestrą symfoniczną łatwo mogłoby zamienić się w efektowny, lecz powierzchowny eksperyment. JIMEK od początku próbował uniknąć takiego wrażenia. W utworach z albumu „ETIUDY na pianino, sampler, orkiestrę i kolegów” instrumenty symfoniczne zostały nie tylko zarejestrowane, ale również wykorzystane jako materiał do samplowania. Orkiestra stała się więc integralną częścią hip-hopowej produkcji. Podobnie było podczas koncertu. Smyczki, instrumenty dęte, perkusja i pianino nie miały jedynie „uszlachetniać” rapowych klasyków. Budowały napięcie, podkreślały rytm i pokazywały melodie, które w oryginalnych nagraniach często pozostawały ukryte pod bitem i samplem.

Fani piszą o koncercie łączącym pokolenia

Po wydarzeniu w mediach społecznościowych pojawiło się wiele entuzjastycznych reakcji. Uczestnicy podkreślali przede wszystkim skalę widowiska, obecność artystów z różnych etapów historii rapu oraz emocje wywołane przez symfoniczne wersje dobrze znanych nagrań. W komentarzach koncert był nazywany „mistrzowskim wieczorem” i projektem, który połączył starą oraz nową szkołę hip-hopu. Dla części publiczności był nostalgicznym powrotem do młodości. Dla młodszych fanów stał się okazją do zobaczenia na żywo twórców, których nagrania zbudowały fundamenty współczesnej sceny.

JIMEK zamknął trylogię, ale nie ten pomysł

Pierwsza odsłona „Historii Polskiego Hip-Hopu” odbyła się na Bemowie w 2022 roku. Druga przeniosła projekt na Stadion Śląski w 2023 roku. Trzeci rozdział wrócił do miejsca, w którym rozpoczęła się ta koncertowa historia. Słowo „ostatni” nie oznacza jednak, że JIMEK rezygnuje z łączenia rapu i orkiestry. Finał zamknął konkretną trylogię, a jednocześnie otworzył przestrzeń dla nowych projektów. Sam artysta jeszcze przed koncertem zapowiadał, że ostatni rozdział ma być „oknem na przyszłość”.

Na Bemowie zakończyła się więc jedna historia, ale sam eksperyment trwa dalej. Trzygodzinny finał pokazał, że polski hip-hop ma już nie tylko własne klasyki i legendy. Ma również historię wystarczająco bogatą, by opowiedzieć ją z rozmachem 70-osobowej orkiestry.