Spis treści
Hanna Bieluszko, która dzielnie stawia czoła nowotworowi, nie rezygnuje ze swoich planów zawodowych. Niedawno pojawiła się na planie "Barw szczęścia" w Kalwarii Zebrzydowskiej. Aktorka była wyraźnie poruszona postawą ekipy, która specjalnie zorganizowała dla niej wyjazdowe zdjęcia, oszczędzając jej trudów podróży. W emocjonalnych słowach podkreślała, że takie gesty to prawdziwa rzadkość w pracy.
Hanna Bieluszko walczy z rakiem jelita grubego
Jakiś czas temu w mediach pojawiły się niepokojące doniesienia o nawrocie choroby, co skłoniło fanów do zorganizowania internetowej zbiórki na jej rzecz. Mnóstwo osób zaangażowało się, przekazując drobne kwoty, by wesprzeć powrót aktorki do zdrowia. W udzielanych wywiadach Hanna Bieluszko szczerze mówiła o swoim zmaganiu z rakiem jelita grubego.
- Przez lata stworzyłam wizerunek osoby silnej i bezkompromisowej, bo taki obraz po prostu lepiej się sprzedaje. Prawda jest jednak inna – wcale nie jestem tak twarda, jak mogłoby się wydawać. [...] Mam takie marzenie, żeby zagrać jeszcze w filmie fabularnym. Rolę jakiejś silnej kobiety, jakiejś silnej staruchy - powiedziała w "Pytaniu na Śniadanie".
Zobacz też: Irena Santor świętuje 75 lat na scenie. Zaśpiewają dla niej największe gwiazdy
Gwiazda "Barw szczęścia" przed poważną operacją. Wierzy w dobrą energię
Po zdjęciach do najnowszych odcinków "Barw szczęścia" Hanna Bieluszko otwarcie opowiadała o swoim stanie zdrowia. Nie ukrywała, że chemioterapia jest dla niej bardzo wyczerpująca. Zaznaczyła również, że wbrew internetowym przytykom - nie zamierza cierpieć w milczeniu, a głośne mówienie o chorobie pomaga jej z nią walczyć.
- Dostaję chemię, która nie robi na mnie najlepszego wrażenia, niestety. Po pierwszej chemii miałam zawroty głowy łącznie ze zemdleniem. Teraz zaczęły mi po prostu wychodzić garściami włosy. Jestem już zupełnie łysiutka - wyznała szczerze.
Niestety, walka z rakiem to nie jedyne wyzwanie. Aktorka ujawniła, że czeka ją także zabieg rekonstrukcji jelita, od którego zależy jej przyszła samodzielność. Hanna Bieluszko pozostaje pełna optymizmu i ma nadzieję, że pozytywna energia, którą otrzymuje, pomoże jej szybko wrócić do sił.
- Tak w międzyczasie - między tym rakiem, który może na chwilę się uspokoi - czeka mnie operacja rekonstrukcji jelita. Jeżeli to wszystko się uda i nie będę zmuszona do jedzenia pozajelitowego, będę po prostu osobą samodzielną. Wierzę w dobrą energię od ludzi - powiedziała.