Spis treści
Zwycięstwo Alicji Janosz w "Idolu" było wydarzeniem bez precedensu, które na zawsze wpisało się w historię polskiej telewizji i muzyki rozrywkowej. Siedemnastolatka z Pszczyny z dnia na dzień stała się idolką tysięcy, symbolizując marzenie o sukcesie osiągniętym dzięki talentowi i determinacji. Ogromny sukces samego programu i jego zwyciężczyni nie przełożył się jednak na dobry wynik Polki w międzynarodowym "Idolu", a jednocześnie nadeszły też kolejne trudne lekcje dla młodej gwiazdy.
Alicja Janosz "nie miała sztamy" z Wojewódzkim. Wróciła wspomnieniami do "World Idol"
Po zwycięstwie w pierwszym polskim "Idolu" Alicja Janosz została oddelegowana do występu w programie "World Idol" w Londynie. Na międzynarodowej scenie stanęli laureaci kilkunastu krajowych wersji talent show, w tym m.in. Kelly Clarkson ze Stanów Zjednoczonych. Publika przyznała Polce, która wykonała utwór "I don't know how to love him" z kultowego musicalu "Jesus Christ Superstar", ósme miejsce. W czasie konkursu specjalnie pobłażliwy wobec niej nie był także jej rodak, Kuba Wojewódzki - juror zarówno w polskim, jak i międzynarodowym wydaniu programu. Sama Alicja też mu dogryzała, wypowiadając chociażby pamiętne słowa "I hate you" - "Nienawidzę cię".
Po latach wokalistka wróciła wspomnieniami do tamtych chwil w programie "Galaktyka Plotek". Aktualnie 41-letnia Janosz zdradziła, że nigdy nie darzyła Kuby Wojewódzkiego nienawiścią i przekomarzanie było na wyrost, ale też nigdy z nim "nie miała sztamy". Była też przed nim ostrzegana!
"Tłumaczka wtedy powiedziała: 'Uważaj, bo Kuba będzie budował siebie, a po tobie pojedzie.' I to mnie zwaliło z nóg" - zdradziła.
Polska wyśmiała "jajecznicę". Był żal do autorki?
Niełatwym doświadczeniem było później także wydawanie własnego repertuaru. Jeszcze w 2002 roku zwyciężczyni historycznej inauguracji programu "Idol" wydała swój debiutancki album zatytułowany po prostu "Ala Janosz". Jednym z dwunastu opublikowanych na nim utworów był pamiętny kawałek "Zbudziłam się", którego słowa były szeroko komentowane przez całą Polskę, zwłaszcza we wciąż raczkującym Internecie. Szczególne poruszenie wywołała pierwsza zwrotka zawierające słowo "jajecznica".
"Zbudziłam się, nie było źle / Za oknem brzask / Śnieg, zaspana ulica / Tramwaju szum / Za ścianą śpiew / I jajecznica" - brzmi fragment utworu.
Niefortunna "jajecznica" była młodej piosenkarce wypominana przez całe lata. Prasa odświeżyła ten temat chociażby w 2004 roku, kiedy Alicja Janosz uczestniczyła w polskich preselekcjach do Eurowizji. Autorką słów do "Zbudziłam się" była ceniona, doświadczona od lat artystka Patrycja Kosiarkiewicz.
Czy początkująca piosenkarka miała do niej żal za stworzenie utworu, który hucznie okrzyknięto gwoździem do trumny w jej karierze? We wspomnianym wywiadzie po blisko 25 latach Alicja Janosz uważa, że to doświadczenie wiele ją nauczyło i być może bez niego sama nie zaczęłaby tworzyć tekstów. Wątpliwości co do "jajecznicy" przedstawiła jednak autorce jeszcze przed nagraniem utworu, ale zdała się na jej autorytet.
"To była chyba moja największa lekcja życiowa. O ironio, bez jaj. To akurat dobrze pamiętam, jak dzwoniłam do Patrycji Kosiarkiewicz, kiedy dostałam od niej parę tekstów do piosenek, które miałam nagrać. Zapytałam, czy może zmienić ten wyraz. Ona mi powiedziała: 'Dlaczego się czepiasz? To jest bzdura.' Usadziła mnie. [...] Dla mnie wówczas Patrycja była ekspertem. Gdyby nie ten kawałek mojej historii, bardzo dużo bym może w sobie nie odkryła i nie przerobiła, i nie pisałabym sama tekstów, a słowa mają dla mnie ogromne znaczenie" - wyznała.