Pomysł uzależnienia utrzymania porodówek od minimum dwóch porodów dziennie w wywiadzie prasowym zapowiedział wiceminister Tomasz Maciejewski. Jak przyznał w rozmowie z "Rzeczpospolitą" według Światowej Organizacji Zdrowia za bezpieczne szpitale uznaje się takie lecznice, gdzie przyjmowanych jest powyżej tysiąca porodów rocznie.
- Chcemy obniżyć tę liczbę, żeby na oddziale odbywały się minimum dwa porody dziennie, czyli powiedzmy siedemset parę porodów rocznie, bo wtedy personel nie traci swoich umiejętności zawodowych. Jeżeli mamy jeden poród na trzy dni, to sprawność personelu naturalnie się pogarsza – powiedział wiceminister Tomasz Maciejewski dla "Rzeczpospolitej".
Słowa wiceministra zdrowia mogą budzić niepokój w szpitalu im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy. Placówka, w której rodzą mieszkanki powiatów trzebnickiego, ale też milickiego, rawickiego czy Wrocławia przyjmowała w ostatnich latach mniejszą liczbę porodów. W 2024 r. były to 541 porody, a w minionym roku - 569 urodzeń. Teraz sytuacja ma być lepsza.
- Od stycznia tego roku do dzisiaj mamy średnio dwa porody dziennie. Wynika to z tego, że jesteśmy północnym powiatem od Wrocławia, wokół nas zamykały się porodówki więc obserwujemy rosnącą liczbę porodów. Biorąc pod uwagę tradycje trzebnickiego szpitala, bardzo dobre oceny w ankietach pacjentek prowadzonych przez fundację Rodzić po ludzku, myślę że utrzymamy zakładany poziom porodów - przekonuje Jarosław Maroszek, dyrektor szpitala im. św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy.
Aby zachęcić kobiety do porodów w Trzebnicy szpital planuje dalszy rozwój oddziału ginekologiczno-położniczego. W planach są drobne remonty oddziału położniczego, lecznica myśli też o stworzeniu rodzinnej sali poporodowej, gdzie noc poza matką i dzieckiem będzie mógł spędzić ojciec dziecka lub dowolna osoba towarzysząca.
Więcej o działalności trzebnickiej porodówki usłyszycie w poniższej rozmowie z dyrektorem szpitala Jarosławem Maroszkiem.