Spis treści
Tomasz Schuchardt zdobywa statuetkę Orła za rolę u Wojciecha Smarzowskiego
Obraz wyreżyserowany przez Wojciecha Smarzowskiego bezapelacyjnie zdominował tegoroczną ceremonię rozdania nagród. Tytuł „Dom dobry” zgarnął statuetki dla najlepszego filmu i wybitnego reżysera, a także wyróżnienie za ścieżkę dźwiękową Mikołaja Trzaski. Zasiadający w kapitule eksperci zachwycili się również popisami na ekranie. Złotego orła za pierwszoplanową kreację żeńską odebrała Agata Turkot, natomiast wśród panów bezkonkurencyjny okazał się świetny Tomasz Schuchardt.
Zobacz też: Tomasz Schuchardt zagrał przemocowego męża. Teraz bywa wyzywany na ulicy!
Aktor Tomasz Schuchardt ujawnia kulisy powstawania filmu Dom dobry
W trakcie wywiadu dla „Super Expressu” aktor otwarcie przyznał, iż obecność na planie zdjęciowym stanowiła dla niego unikalne przeżycie. Gwiazdor zauważył, że pomimo niezwykle mrocznej natury dzieł Wojciecha Smarzowskiego, sam reżyser charakteryzuje się ogromną empatią. Według laureata to dokładnie ta wrodzona wrażliwość pozwala twórcy realizować odważne kino interwencyjne, skłaniające widzów do głębokich przemyśleń i angażującej debaty społecznej.
Zobacz też: Orły 2026 zostały rozdane! Znamy laureatów "polskich Oscarów"
Praca na planie to jest przyjemność pracować z Wojtkiem, czujemy się wszyscy bezpiecznie, przez to dajemy z siebie mam wrażenie dwa razy więcej, niż pewnie w innych warunkach, bo aktor bezpieczny i zaopiekowany to aktor też kreatywny (...) Wojtek jest bardzo wrażliwym i czułym twórcą i wbrew temu, co można wywnioskować po jego filmach, że to nie wiem, jest to jakiś szalony twórca szukający tylko i grzebiący się w mroku, no to prywatnie Wojtek jest zupełnie innym człowiekiem, jest bardzo wrażliwym, zresztą z wrażliwości robi te filmy, bo jego filmy bardzo często są filmami społecznymi, interwencyjnymi, czyli takimi, które pokazują, co go boli prywatnie, potem stara się swoją twórczością rzucić, to innym do dyskusji i wydaje mi się, że ja tak widzę jego kino i to mi się w tym zawsze podobało bardzo - mówi "Super Expressowi" aktor.
Nagrodzony aktor stanowczo skomentował reakcje części publiczności, która błędnie utożsamia go z ekranowym bohaterem. Artysta dobitnie zaznaczył, że jego absolutnym obowiązkiem jest perfekcyjne odegranie powierzonej postaci, podczas gdy cała reszta pozostaje już całkowicie w sferze wyobraźni kinomanów.
Zobacz też: Takiego Smarzowskiego nie znacie! "Zaczynam od komedii romantycznej"… a kończę skandalem!
Znaczy ja do tego zawsze tak podchodzę, to czy każdy, kto oglądał "Titanica", myśli, że DiCaprio utonął. Jeśli ktoś tak myśli, ja nie będę wyprowadzał specjalnie z błędu, bo to znaczy, że jesteśmy gdzieś na innym poziomie dyskusji o kinie. Ja jestem twórcą kina, jestem aktorem, gram role i to jest moje zadanie, jak dźwignąć role i zrobić je jak najlepiej umiem. I tyle. A jeżeli ktoś myśli, przekłada potem te role na moje prywatne jakieś rzeczy, no to ja nie będę z taką osobą jakoś specjalnie dyskutował. Na pewno się myli, to tyle - mówi nam Tomasz Schuchardt.
Wywiad z docenionym przez krytyków i widzów artystą został przeprowadzony przez Julitę Buczek. Słowa aktora dobitnie pokazują, z jak wielkim zaangażowaniem oraz profesjonalizmem podchodzi do kreowania nawet najbardziej skomplikowanych i brutalnych postaci na wielkim ekranie.