Spis treści
Renata Pałys nie planowała być aktorką
12 października 2026 roku Renata Pałys kończy 70 lat. Widzowie pamiętają ją przede wszystkim z kultowej roli Heleny Paździoch ze „Świata według Kiepskich”. Mało kto wie, że jej wejście do świata filmu wcale nie było zaplanowane.
Początkowo aktorka wiązała swoją przyszłość z filologią węgierską. W wywiadzie dla „Super Expressu” zdradziła, że bakcyla złapała już w szkole, a fascynację pogłębił wyjazd do tego kraju. Los chciał jednak inaczej – w roku, w którym zdawała maturę, nie otwarto rekrutacji na ten kierunek. Nie chcąc tracić czasu, postanowiła zdawać do szkoły teatralnej, bazując na swoim doświadczeniu z prowadzenia szkolnego kabaretu. Już na studiach zaczęła grać w filmach. Wystąpiła m.in. w „Jańciu Wodniku” i „Magneto”. Karierę przerwały narodziny syna, któremu postanowiła całkowicie się poświęcić.
Zamiast szynki – rola życia
Powrót przed kamerę po przerwie nie należał do łatwych. W rozmowie z serwisem Plejada Renata Pałys przyznała, że podczas castingów ciągle pytano ją o ostatnie projekty, a dawne osiągnięcia przestały mieć znaczenie. W końcu uznała, że jej aktorska droga dobiegła końca. Przełom nastąpił w Wigilię 1998 roku. Wyszła do sklepu po szynkę i wpadła na znajomego drugiego reżysera. Krótka, kurtuazyjna wymiana zdań zaowocowała zaproszeniem na plan „Świata według Kiepskich”, o czym opowiadała już w 2012 roku na łamach „Super Expressu”.
W późniejszym wywiadzie dla Plejady zdradziła więcej szczegółów:
W styczniu dostałam telefon z propozycją zagrania w trzech pilotażowych odcinkach nowego serialu
– relacjonowała aktorka. Na miejscu spotkała Stanisława Drozdowskiego – tego samego znajomego ze sklepu. Zagadkę szybkiego angażu bez castingu wreszcie udało się rozwiązać. Sama produkcja nie zapowiadała się na hit i po nakręceniu pilotażowych odcinków Pałys wątpiła, by zespół jeszcze kiedykolwiek powrócił na plan.
Od jednego słowa do ikony Heleny Paździoch
Początki postaci Heleny były skromne. Miała jedynie wyjść przed drzwi, krzyknąć na Mariana i schować się z powrotem. Pałys, jak wyznała w rozmowie z producentem, grupą ATM, od samego początku próbowała przemycić w tych krótkich momentach jak najwięcej z charakteru bohaterki. Z czasem scenarzyści rozwijali postać. Jak wspominała, Katarzyna Sobiszewska z pionu scenariuszowego zdradziła jej, że cechy, które aktorka nadała Helenie na samym starcie, stały się bazą do pisania dla niej kolejnych scen.
Aktorka nie zgadzała się na wszystko. Polsatowi zdradziła, że na początku przeszkadzał jej zbyt ostry język Paździochowej. Sytuacja odwróciła się jednak o 180 stopni – gdy jeden z reżyserów próbował złagodzić jej wypowiedzi, to właśnie ona zaczęła ich stanowczo bronić, uznając, że wulgaryzmy są nierozłączną cechą tej bohaterki.
Słynne wałki na głowie miały ogromne znaczenie
Nieodłącznym elementem Heleny stały się także charakterystyczne wałki na głowie. Aktorka wolała krótsze cięcia, jednak by spełnić wymagania charakteryzatorów, musiała godzić to z możliwością zaplatania wałków. Ekipa przyzwyczaiła się do nich tak bardzo, że w jednej ze scen, gdzie Helena miała wystąpić bez nich, nakręcono dubel z wałkami. Błąd wychwycono po czasie, gdy odcinek już zmontowano i pokazano w telewizji, a usterkę wyłapała zszokowana charakteryzatorka.
Zakupy w przeddzień Bożego Narodzenia na zawsze odmieniły życie Renaty Pałys. Trzy próbne odcinki zamieniły się w ikoniczną rolę, przez którą do dziś miliony Polaków kojarzą ją właśnie z Heleną Paździoch.